Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą żal

...

Kocham Cię! I co z tego? Uciekają me myśli w stronę tylko złego... Kocham Cię! I co zatem? Zranię Cię wiosną, zimą i latem... Kocham Cię! Czy czule? Twój smutek i żal w kieliszku utulę, zwariuję na chwilę, by potem powrócić, by świat Twój do góry nogami przewrócić, by krzyku nie słyszeć, by zdawać się silnym, by nie znać winy i nie czuć się winnym. Kocham Cię... Jak długo? Na tyle by serce było mym sługą, by rozum nie przyjął oczywistości, by dusza nie czuła cienia zazdrości, byś brał najpiękniejsze chwile w mym życiu, by je udeptać tak bezlitośnie, bym już nie czuła się zbyt radośnie, w myśli ciągłym w mej głowie wiciu... Kocham Cię... czy jestem pewna? czy coś to zmieni? Czy widzisz że nie ma już NAS na ziemi? Czy czujesz ten dystans, chłód i żegnanie? Czym zasłużyłam ja sobie na nie?

Niewdzięczna.

Każdy dzień zaczyna się mniej więcej tak samo. Pobudka, śniadanie, drzemka, wiertarki młoty pneumatyczne na dworze, wszystko inne co może przeszkodzić Wojtkowi w drzemce i w końcu drzemka. Chwila odpoczynku. Jakiś spacer, obiad, zabawa i kolejna drzemka. Podczas zasypiania trzaskające drzwi u sąsiadów, którzy nie wiedzą czym jest klamka. Szczekający pies na parterze, który tylko wypuszczony za drzwi szczeka po 5 razy na każdym schodku, budząc Wojtka, który szczęśliwie powtarza po psie "hau-hau"... W końcu drzemka, chwila odpoczynku, słychać jak sąsiad z dołu przesuwa stół, krzesła, meble, ktoś ubija kotlety i dzwonek zagubionego listonosza bądź kuriera. Dzwonią tak długo jakbym miała być przygłucha i nie usłyszeć. Jak już wbiegnie na 4 piętro to zapuka 10 razy albo wciśnie 3 razy dzwonek. Widząc moją minę zabiera szybko odpis i wręcz spada ze schodów, bo mam ochotę zabijać. Zamykam drzwi i słyszę jęki Wojtka dobiegające z jego pokoiku. Patrzę na zegarek - 30 minut. No to ...