Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą czas

16-05-2014 czyli drugie urodziny Wojtka.

Kiedy to minęło? Czy to oznacza, że mój blog ma ponad dwa lata? Właściwie, to czy kiedyś mu go pokażę? Mam nadzieję, że tak. Dwulatek. Osóbka nie do odgadnięcia. Osóbka tak świadoma swoich wyborów, reakcji i innych wszelkich zachowań.  Jako dwulatek Wojtek potrafi złożyć mało skomplikowane zdanie (sprawa bardziej się komplikuje, kiedy chce powiedzieć więcej, jednak nie ma to większego środka przekazu, gdyż jego język zaczyna się plątać i nic nie rozumiem :) ) Potrafi nazwać dwa kolory (żółty i czerwony), jednak rozpoznaje większość barw wskazując na konkretne, gdy go o to zapytam. Jest nadzwyczajnie kulturalny. Używa słów "proszę, "dziękuję" "przepraszam" - całkiem świadomie i zawsze w odpowiednich momentach.  Próbuje śpiewać krótkie zasłyszane melodie (najczęściej z bajek). Rozpoznaje i nazywa postaci z bajek "świnka peppa" "tata świnka" "mama świnka" ( i czym mnie zadziwił ostatnio - postaci dru...

czas...

Nie mam czasu. Dostałam kilka zleceń do pisania i jak tylko odpalam laptopa to piszę..piszę...piszę... i aż żal mi, że nie wiem już po tym wszystkim co mam napisać tutaj, bo co u mnie? No brak czasu, a przez brak czasu brak nowości. Siedzę w tematach od BHP po raka i tak jakoś zupełnie zaćmiło mi to wenę twórczą. Wypadałoby pogmerać po sieci i poszukać jakiś konkursów, bo marzec nie przyniósł nam żadnych niespodzianek a tu zaraz się skończy... Mam wielką ochotę na spacer, ale jak spacerować w takim zimnie? Ubieram Wojtka kilkanaście minut, jak już wybiorę się na dwór zniosę to moje ukochane 10kg z 4 piętra to po 20 minutach wracamy bo zimno, bo wierci się, bo wytrzymać się nie da. No i koło się zamyka... wnoszę na zadyszce moje ukochane 10kg + często jakieś drobne zakupy i wracam padnięta. Jeszcze troszkę i może zacznie chodzić to mnie wyręczy na kilku schodach pokonując je sam :) Co u nas? Wojtek 16-go skończył 10 miesięcy. Wstaje wszędzie, przy wszystkim, ale martwi mnie fakt, ż...

Połowa urodzin Wojtusia

Mimo, że co miesiąc przeżywam kolejny "miesiąc razem" z Wojtkiem, to dziś mamy święto szczególne..pół-urodzinki, pół roczku, pół pół pół :) To było chwilę temu, kiedy go rodziłam, kiedy zobaczyłam pierwszy uśmiech, włoski, malutki nosek... kocham go z dnia na dzień coraz bardziej i rozświetla moje nie zawsze słoneczne życie. Powyżej fotka jeszcze ze szpitala...gdzie moje małe serduszko ważyło niespełna 3kg. A dziś, Pan solenizant spędził cały dzień z mamusią na leniuchowaniu, jedzeniu, spaniu i zabawie:) Fajnie było a co! Tylko pół torta i pół świeczki nie było... Kocham

Na co komu dziś...

"Po co dalej pić, to samo piwo...kiedy czujesz, że uleciał gaz..." Czy oszczędzam widoku czy nie, nic się nie zmienia. Nigdy nie czerpałam satysfakcji z płaczu. Raz...jeden raz w życiu zareagował na moje łzy. Jakieś 6 lat temu...pamiętam miejsce, sytuację, i co wtedy powiedział. Nigdy nie płakałam żeby wzbudzić poczucie winy, współczucie... Płaczę, żeby się oczyścić, jednak brakuje czasem czułego przytulenia, by dojść do siebie.. jakoś zapomnę.  Kobieta, o którą się nie walczy traci wiarę w miłość, w uczucie, w siebie. Potrzebuję trochę czasu by ta wiarę odnaleźć, może gdzieś indziej.  Drogi pamiętniczku nie napiszę dlaczego moje serce jest pęknięte.. pęknięte po raz któryś. Moje serce chyba już nie jest do naprawienia. Do tego potrzeba dwóch par "chęci".  [...] tym akcentem kończę smutną sferę i nigdy więcej nie będzie tu o miłości..no, chyba że matczynej.