Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą marzenia

Małżeństwo po urodzeniu dziecka

Mam wrażenie, że ZAWSZE wszystko co wymarzyłam gdzieś po drodze się psuje, bo ostatecznie dotrzeć do mnie poszarpane, niekompletne, w gruzach. To, co miało być tylko sielanką i szczęściem okazuje się kompletną porażką. Moją? Pewnie moją. Wiele kosztowało mnie by nauczyć się mówić o uczuciach. Konkretnie o tym, co mnie boli, co przeszkadza i co się okazało? Że jak siedzę z buzią zamkniętą na kłódkę to generalnie wtedy jest tylko dobrze. Takie "dobrze" to pojęcie względne...pozorna aureola szczęścia która otacza młodych a w której ja się duszę. Poświęcam teraz 70% czasu dziecku, chciałabym poświęcić całą resztę mojej drugiej połówce ale nie wychodzi to tak, jakbym chciała. Tak jest łatwiej, bo matka ponoć macierzyństwa nie musi się uczyć. Mężczyzna z kolei tak. Ponieważ nie rodzi się ojcem w sensie psychicznym, dopiero krok po kroku się nim staje. Im bardziej tego chce, tym szybciej to nastąpi, a najważniejsza jest w tym wszystkim własna inicjatywa. Ona w naszej trójce praktyc...

W imię miłości?

Bąbelek kończy dziś 2 miesiące... niby tak szybko zleciało a to dalej tak malutko. Oglądałam przed momentem fotki jak miał około 2 tygodnie. Był tak malusi, że mieścił mi się na przedramieniu. Mogłabym o nim pisać książkę, jest tak kochany. Ostatnio zaczął świadomie się uśmiechać - jest to chyba jedyny prawdziwy i pełen miłości uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Nie wymuszony, nie udawany... jest jedyny i niepowtarzalny, a najważniejsze jest to, że leczy wszystko. Czasem, kiedy jest mi smutno uśmiecham się do niego i patrzę na te błyszczące oczka, które odwzajemniają uśmiech, to cudowne. Jestem zmęczona. Absolutnie nie macierzyństwem, bo poświęciłam się tej roli w pełni i niczego nie mogę sobie zarzucić... Karmię średnio co 3 godziny, (w nocy mam przerwę czasem 5 co mnie bardzo cieszy bo inaczej bym padła). Wstaję codziennie około 6 na równe nogi i zajmuję się Wojtkiem. W ciągu dwóch miesięcy udało mi się uciąć sobie 2 godzinną drzemkę przed południem. O 22:00 jestem nie do życia i...

Absurdy i realia senne...

Zwykle ich nie pamiętam... jednak jak już pamiętam to calutki, od początku - do końca ze wszystkimi szczegółami. Zastanawiam się, czy każdego sny są tak nierealne i absurdalne jak moje. Co na nie wpływa? Czasem wyczuwam zależność snów od tego, jak spędziłam dzień. Jednak nie ma to nic wspólnego z tym, o czym myślałam. (zakładam tą wersję, bo myślę o wielu rzeczach intensywnie a jednak nie śnię o nich w nocy..). Często po obejrzeniu filmu śnią mi się głupoty. Często w snach są "kruczki", które zdarzają się wielu osobą, wymienię kilka takich moich, które pewnie są spotykane w wielu sennych marzeniach. 1) Uciekanie , bieganie. Zauważyłam, że zwykle gdy śniąc uciekam przed kimś, lub chcę gdzies szybko dobiec robię to w zwolnionym tempie. Często wręcz podciągam się na różnych przedmiotach, by móc biec. Stawianie kroków sprawia ból i trudność, znacie to? 2) Latanie. Często śnię, że posiadam tą zdolność. Skąd to się bierze? Z marzeń? Z czegoś nieosiągalnego? Często w tra...

...Marzenia...

Może za rok... spakujemy materace, olejek do opalania, mały dmuchany basenik i Ciebie. Tatuś będzie nosił w wiaderkach wodę, żebyś mógł się kąpać i bawić. Zrobimy kanapki i urządzimy rodzinny wypad nad wodę. Kupimy duży parasol, żeby nie spiekło Cię słońce... ~~ Pójdziemy na spacer do zoo. Zobaczymy jakie polubisz zwierzątka. ~~ Zdecydowanie wybierzemy się w góry na jakiś weekend, a może nad morze? Będziemy budować Ci zamki z piasku. Jestem szczęśliwa jak marzę. Tylko czemu boję się marzyć? Jeszcze około 12 tygodni...