Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą rehabilitacja

Ten dobry plastik. Pomóżmy.

Każdy w domu ma butelkę, która plastikową ma nakrętkę. Czy to płyn do płukania, olej, pepsi, sok... Odkąd wiem, na jaki cel zbieram i jaka jest ICH historia przestałam odruchowo wyrzucać nakrętki do kosza. Potrzeba ich dużo, tak dużo, że przeciętny człowiek nie zmieściłby ich w swoim domu. No ale gromada ludzi? Tabuny? Halo! Gdzie jesteście? Na pewno znajdą się Ci, którzy będą chcieli wiedzieć komu pomagają. Historia ma wiele radosnych początków, tragiczny jeden z końców, szczęśliwy drugi koniec, bo przyszła na świat mała Madzia. Radość matki była największa, bo dziecko JEST. Żywe. To takie codzienne prawda? Niekoniecznie. Mama Madzi w lipcu ubiegłego roku straciła córeczkę. Nie dane jej było słuchać jej płaczu podczas porodu. W tym roku szczęśliwie zachodząc w ciąże nie wiedziała, że Madzia, jej druga córeczka, którą nosi pod sercem urodzi się chora. Dowiedziała się o tym jeszcze w ciąży i nie zawahała się ani razu, czy da radę. Jest mamą. Kocha swoje dziecko. Madzia urodziła się ...

Nasz wesoły dzień

Serce się raduje, kiedy małe serduszko jest radosne. Najważniejsze, że zdrowe. Wczorajsza wizyta u kardiologa potwierdziła, że Wojtulkowe komory się domykają i nie ma już między nimi prawie wcale przecieku. Kolejna kontrola będzie tylko formalnością - zapewniła nas pani doktor. Dziś zaliczyliśmy też wizytę u naszej pani Kasi - rehabilitantki. Wojtek bardzo ładnie ćwiczył i byłam z niego dumna, bo wytrzymał na ćwiczeniach dłużej niż zwykle. Przez dziąsełka widać już dwa białe ślady - całą złość byłą chyba spowodowana idącymi zębulami. Złość podwójna - bo dwoma na raz! Nadal wszystko jest cenne, gdy prowadzi do buźki, no i oczywiście smok na posterunku!

Kinesiotaping i naprawa Wojtka

Zacznę od pozytywów. Wojtek się naprawił...a właściwie to naprawiłam go sama. Nie on sam się "popsuł" ani też nie ja...tylko plastry. Jakiś czas temu rehabilitantka zaproponowała mi obklejenie Wojtka plastrami, co by szybciej mięśnie mu się zbierały. Są to takie plastry dla sportowców (jak obklejają się siatkarki). Fachowo obklejanie plastrami nazywa się kinesiotaping.  " Plastry używane do kinesiotapingu nie są nasączone żadną substancją leczniczą, są wodoodporne. Rozciągają się tylko wzdłuż (czyli tak, jak pracujące mięśnie). Są także bardzo elastyczne, zbliżone grubością i ciężarem do skóry człowieka. Mogą być przyklejone do skóry nawet przez kilkanaście dni. Ich wykonanie zapewnia skórze „oddychanie” – plastry przepuszczają powietrze. Nie powodują uczucia „ciągnięcia” znanego z efektu, wywoływanego przez tradycyjne plastry – nie ograniczają więc ruchów ." Wygląda to mniej więcej tak: http://www.milestonemom.com Po pierwszym założeniu było ok. ...

Jest moc.

Przyszedł dzisiaj na nasze 4-te piętro wyczekany fotelik samochodowy dla Wojtusia. Właściwie to przyniósł go nasz dobry znajomy kurier, który zawsze dźwiga nam spore rzeczy do tej naszej norki bez windy... Mi ciężko z zakupami wejść do domu, mimo że są wyważone na dwie ręce..a co dopiero rozhuśtanego we wszystkie strony Wojtka wnosić;) Od dziś jeździmy bezpiecznie. Zdam jeszcze relacje, czy WOjtkowi podoba się fotelik...a wygląda on tak: Super mi się podoba i jest jedynym, który pasuje do naszego seicento na przód:) Jutro zaczynamy ostro rehabilitację metoda NDT BOBATH. Pisałam już wcześniej, że jest to metoda ćwiczeń rozwojowych poprzez zabawę. Jestem bardzo szczęśliwa, że możemy sobie na to pozwolić a wszystko to dzięki jednej i drugiej babci, które sponsorują dwie wizyty w tygodniu. Mam wielką nadzieję, na wielkie postępy. Znalazłam dziś w "pamiętniczku" Wojtusia miejsce na odrysowanie rączki i nóżki..tylko jak ja mam to niby zrobić jak on cały czas się rusza? Rus...

Na wszystko przyjdzie czas...

Ostatnio lubię wsadzić Bombla w autko i podróżować. Niewielkie podróże, to do sklepu, do kuzynki, do babci (a Wojtka prababci), ale czas miło i szybko leci. Ostatnio zaufałam swojemu instynktowi i swojej intuicji i odpuściłam Wojtkowi ćwiczeń Vojtą. Przede wszystkim po wizycie lekarza pediatry, który ocenił go jako "zdrowego chłopa". Powyginał, po turlał i powiedział, żeby się go nie czepiać. No a w głowie czerwona lampka - no przecież ma asymetrię, źle się układa, nie chce leżeć na brzuchu, nie robi tego i tego a powinien...STOP. Chyba mam dość głosów w kółko co powinnam a czego nie powinnam robić ze swoim dzieckiem. Z pewnością pierwszy miesiąc ćwiczeń pozwolił Wojtkowi wyjść na dobrą drogę do dalszego dobrego rozwoju - nie zaprzeczę temu. Kosztowało mnie to codziennej wyczerpującej pracy zarówno fizycznej jak i psychicznej. Kupiliśmy puzzle piankowe takie na podłogę.. turlam Wojtkiem kilka razy dziennie, gimnastykuję mu nóżki, obracam kilka razy dziennie na brzuch, sta...

Czas...

Po krótkim intensywnym weekendzie nastał poniedziałek. Czemu mam wrażenie, że czas uciekając ślimaczy się niemiłosiernie? Ucieka, gdy Wojtek śpi, a ślimaczy się, jak czekamy razem na powrót Męża z pracy. Dodatkowo, mam wrażenie, że co chwila obracam kartkę w kalendarzu... Maj... Czerwiec... Lipiec... Sierpień... Wrzesień... Zrobiliśmy mega postępy... ale po ostatniej wizycie INNEGO lekarza niż chodzimy normalnie, zaprzestałam ćwiczeń Vojtą. Zobaczył Wojtka i stwierdził, że świetnie się rozwija, zdrowy chłopak i że niepotrzebnie się go "czepiamy". W środę mam wizytę w poradni rehabilitacyjnej i pogadamy z panią rehabilitantką na ten temat. W sumie to przerwa była z powodu kataru po pas...ale i tak widzę, że Wojtek robi coraz więcej. Mam wrażenie, że niedługo zacznie nam pełzać, bo ma wszelkie zalążki ku temu:)

Nie śpię...

Nie jestem w stanie sprecyzować czym naładowuję swoje "akumulatory". Od kilku dni w nocy krzątam się po domu. Chodzę spać wykończona między 22:00 a 23:00, właściwie tylko po to tak "późno", bo chcę jeszcze skorzystać z chwili dla siebie kiedy Wojtek zaśnie. Porę drzemki nocnej mamy około 21:00, kiedy to zamykam drzwi od jego pokoiku i wiem, że teraz ja. Ja, która chciałaby paść ryjem w poduszkę a jednocześnie nacieszyć się chwilą ciszy. Jak już padnę, budzę się za chwilę. Mam wrażenie, że minęły długie godziny a na zegarze zwykle wybija 00:30. Maszeruję po domu, zaglądam do Wojtka czy śpi,a właściwie czy oddycha. Potrafię tak 3 razy w nocy wstać, żeby tą konkretną rzecz sprawdzić. Jestem nienormalna, ale najgorsze jest to, że chyba tak mi już zostanie. Zauważyłam, że duże kontrowersje wywołała moja notka o ćwiczeniach Vojty. Jak ćwiczę z Wojtkiem nie sprawiam mu bólu. Te krzyki i płacz są z niewygody i "zmuszania" go do przyjęcia pozycji prostej, od któr...

Rehabilitacja

W piątek odwiedziliśmy poleconą rehabilitantkę, żeby zobaczyła naszego Wojtka, bo niepokoiło mnie to, że bardzo niechętnie podnosi główkę z leżenia na brzuchu i nie podpiera się rączkami. Naoglądałam się zdjęć szczęśliwych mam i postępów ich dzieci i stwierdziłam - coś jest nie tak. Na wstępie Pani Basia kazała nam rozebrać dziecko i powyginała Wojtka w różne strony co bardzo mu się nie podobało. Stwierdziła asymetrię i to, że Wojtek krzywo się układa. Główki nie podnosi bo jest mu po prostu nie wygodnie... Pokazała nam ćwiczenie z zestawu Vojty. Ćwiczenia bardzo nielubiane przez rodziców i dzieci, ale ponoć przynoszą skutki. Polegają głównie na ucisku odpowiedniego miejsca na ciele, które stymuluje dziecko do przyjęcia prostej pozycji. Jest przy tym wiele płaczu.. W 3 dniu widzę lekką poprawę w podnoszeniu główki. Naprawdę drobną, ale ja ją widzę i wręcz piszczałam z radości razem z Wojtkiem po ukończeniu tych nieprzyjemnych ćwiczeń. :) Mam nadzieję, że będą tylko postępy i...