Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą zabawki

tec Man!

Obiekty pożądania mojego 9-cio miesięcznego Bąbla. 1) Telefon. Może być stacjonarny, jednak lepiej komórka. Smartphone, czarny płaski, albo najlepiej jak cegła. Nie musi grać i świecić. Wojtek mimo wszystko wie, że ten sprzęt to potrafi. Może być pochłonięty najlepszą na świecie zabawką (choć w Wojtkowym słowniku nie ma takowej. Każda jest najlepsza, byleby ją zmieniać co chwilkę), gdy zobaczy że mam w ręku telefon rzuca się pędem na mnie jak rakieta. Leeeeeeeci po zabawkach, omijając najfajniejsze przed chwilą rzeczy by go złapać, chociaż dotknąć... pacnąć! Najlepiej na dobitkę obślinić, złapać w rękę i stukać o panele. 2) Laptop. Mimo, że nigdy nie pokazywaliśmy mu, czym ten sprzęt się zajmuje jest ewidentnie przedmiotem jego pożądania. Zakazany owoc. Zdarzyło sie kilka razy, że dotarł do otwartego laptopa i z radością przejeżdżał palcami po klawiaturze. Niczym wirtuoz po fortepianie.  3) Dekoder telewizyjny (pomijam reklamę firmy). Stoi sobie na półeczce pod telewiz...

Kupiła Mama Bubla Wojtkowi...

Wojtek niedawno był u sąsiadki, sąsiadka miała fajne zabawki. I kulki takie, co sobie latały, z wulkanu w powietrze wylatywały. Spodobał się wulkan ów memu synowi, więc mama rzekła : kupmy Wojtkowi. Czatując w międzyczas z duszyczką bratnią, chwaliła się mama co kupić chce sama. Ostrzegła mnie mama już doświadczona,  żeby nim kupić to się przekonać, czy ów wulkanik to nie jakiś chłamik,  czy potem nie wyznam, że to chińszczyzna. Uparta mama jak osioł była znalazła najtaniej no i kupiła. Zdziwienie weszło na usta mamine,  gdy tylko odpakowała machinę... Małe to takie, lecz kolorowe, cóż takie jest, bo nie "firmowe". Kazała mama szybko mężowi, włożyć baterie i testa zrobić. Co było dalej już wierszem nie umiem, bo nerwy zjadają słów z mózgu strumień. A teraz tak z lekka poważniej... Mama kupiła dziecku fontannę z piłek ponieważ spodobała mu się u koleżanki. Oryginał jednak był zbyt kosztowny na matczyną kieszeń dlate...