Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą żłobek

Praca błogostanem! Żłobek zagadką....

Chwilowy wygląd roboczy bloga...pracuję nad ulepszeniem :) Tak...w końcu! Nareszcie. Dostałam pracę. Jak? Najprościej na świecie. Czemu? Bo właściwie...jej nie chciałam :D Zaczęło się od tego, że znaleźliśmy dla WOjtka miejsce w żłobku. Postanowiłam zanosić go na coraz dłuższe godziny, by się przyzwyczaił do nowej sytuacji, ewentualnie odchorował co swoje, a ja w tym czasie zacznę szukać pracy. Nie chciałam syna narażać na szok pozostawienia go nagle na 8 godzin w żłobku, bo po prostu sobie tego nie wyobrażałam. Poszukiwania pracy nie trwały zbyt długo. Wysłałam może z 5 egzemplarzy CV, przebierałam, wybierałam oferty powyżej najniższej krajowej i bez weekendowe. Cóż. Jak już mam pójść do pracy nie chcę narażać dziecka na długie godziny w żłobku i resztę dnia bez mamy. Po tygodniu żłobkowania dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę... poszłam z myślą: "Jak mnie wezmą to będę pracować, jak nie to przecież będę mogła dłużej nacieszyć się Wojtkiem w domu" :) P...

Wariatka

Dziś Wojtek spędzał swój trzeci dzień w żłobku. Dziś nadszedł kryzys. Pomijając fakt, że mamy problemy z piciem - nie chce pić, co się nakombinowałam to moje, różne napoje, wody, herbatki, w końcu różne kubki i butelki... Czasem się udaje, czasem nie chce...no ale przecież takie upały są - chłopak musi pić. W żłobie chyba podejście olewatorskie do tego mają. Nie pije, to nie pije. Prosiłam dwa razy, żeby dawać mu chociaż po łyku (ten łyk zawsze weźmie i potem jest BACH butla na ziemię). Prosiłam, żeby często próbować, bo przecież odwodni mi się dziecko. Drugi raz dostałam info ze żłoba "Wojtuś malutko wypił", dziś wręcz powiedzieli mi "nie chciał pić". Jeść też nie chciał. Jadł o 5 rano, po czym w żłobku miał jeść o 10:00....dostałam telefon o 11:30, że Wojtek cały czas płacze, nie zjadł i nie wiedzą co robić. Ponieważ byłam już po rozmowie rekrutacyjnej o pracę poleciałam po niego do żłoba. Wzięłam zalanego łzami na ręce i wetknęłam do buzi butle z kaszą. Wypił. ...

Paranormalnie

Ostatnimi czasy walczę sama ze sobą. Ciężka jest to walka bo chodzi o pracę. Tak bardzo bym chciała pracować, a tak bardzo ciężko mi oddać Wojtka do żłobka. W poniedziałek będę sprawdzała jego pierwszą reakcję, bo decyzję, że do żłobka Wojtek iść musi podjęliśmy ostateczną. Gdyby tylko finanse pozwalały mi na opiekowanie się nim osobiście jeszcze rok, chętnie bym to zrobiła.  Czuję się niemal jakby go oddawała w czorty, do domu dziecka, do przechowalni, gdzie nie ma miłości, czułości... czuje się źle. Coraz gorzej, bo jutro niedziela a w poniedziałek idziemy w ogień.  Nie wiem jak zniosę psychicznie, że moje dziecko jest tam samo, może płacze, może się uderzyło a mnie tam nie będzie. Już jest mi źle, a wariować to dopiero zacznę. Może to się wydawać dziwne i śmieszne, ale właśnie tak to czuję... Ciężko mi pisać o jakimkolwiek szczęściu. Jest ono uzależnione od syna i tyle na ten temat. Jakiś czas temu coś pękło we mnie i nie potrafię czerpać radości ...