Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2012

Status przyjaciel...

Pierwszy raz poznałam smak przyjaźni w wieku chyba 5 lat. Przeprowadziłam się z rodzicami do nowego mieszkania. Poznałyśmy się przed wejściem do bloku...kiedyś dzieci tak po prostu chodziły po dworze i rozmawiały z każdym kto miał podobne zainteresowania. Czy możliwa jest przyjaźń w tak młodym wieku? Sądzę, że tak.


Na dobre i na złe, bez tajemnic, zawsze razem... drogi same się rozeszły. W szkole. Mimo wszystko kontakt pozostał i pozostaje do dziś.
Kolejny smak przyjaźni poznałam, kiedy bliska znajoma okazała się mi najbliższą... na dobre i na złe, ocieranie łez, wariactwa, pierwsze wygłupy.. drogi zaczęły się rozchodzić, kiedy poznałam mojego obecnego męża i musiałam dzielić swój wolny czas między chłopaka a przyjaciółkę. Drogi kompletnie rozeszły się, kiedy najbliższa mi osoba uzyskała status "wroga". Ciężkie to słowo.

Zostałam posądzona przez najbliższą mi osobę o coś, czego nie zrobiłam i moje ego tak na tym ucierpiało, że chciałąm za wszelką cenę upuścić swoje emocje. T…

Jak daleko sięga pamięć?

No właśnie... ostatnio dużo nad tym myślałam. Dało mi to do myślenia podczas normalnej rozmowy z babcią przy Wojtku. Takie malutkie dzieciątko...co ono sobie może myśleć, o czym śnić..i przede wszystkim dlaczego potem nie będzie pamiętać swojego niemowlęcego okresu? Ponoć sięgamy pamięcią do okresu, w którym mamy 5-6 lat.. dziwne, ja pamiętam wiele rzeczy z okresu wiele wiele wcześniejszego. Z naszego "pierwszego" mieszkania, gdzie miałam niecałe 2 lata.

Pamiętam, że w moim pokoiku stały 2 wózki. (nie wiem ile czasu były dwa, ale pamiętam taką sytuację). Za malucha chodziłam z mamą na inne osiedle do lekarza, miałam kłopoty z nerkami. Ubrana czekam na wyjście i mama pyta mnie, w którym wózku chcę jechać. Pamiętam jeden wiklinowy, z granatową budą i wielkimi kołami - ten wydaje mi się mój "ulubiony". Drugiego wózka nie pamiętam.. wiem, że był, ale jaki był - nie wiem. Pamiętam że przejeżdżaliśmy koło fontanny...

Pamiętam też jedną wizytę u lekarza. Zimny stół, rurki…

Na wszystko przyjdzie czas...

Ostatnio lubię wsadzić Bombla w autko i podróżować. Niewielkie podróże, to do sklepu, do kuzynki, do babci (a Wojtka prababci), ale czas miło i szybko leci.

Ostatnio zaufałam swojemu instynktowi i swojej intuicji i odpuściłam Wojtkowi ćwiczeń Vojtą. Przede wszystkim po wizycie lekarza pediatry, który ocenił go jako "zdrowego chłopa". Powyginał, po turlał i powiedział, żeby się go nie czepiać. No a w głowie czerwona lampka - no przecież ma asymetrię, źle się układa, nie chce leżeć na brzuchu, nie robi tego i tego a powinien...STOP. Chyba mam dość głosów w kółko co powinnam a czego nie powinnam robić ze swoim dzieckiem. Z pewnością pierwszy miesiąc ćwiczeń pozwolił Wojtkowi wyjść na dobrą drogę do dalszego dobrego rozwoju - nie zaprzeczę temu. Kosztowało mnie to codziennej wyczerpującej pracy zarówno fizycznej jak i psychicznej.

Kupiliśmy puzzle piankowe takie na podłogę.. turlam Wojtkiem kilka razy dziennie, gimnastykuję mu nóżki, obracam kilka razy dziennie na brzuch, staram…

366!

366 dni temu właśnie zaczynaliśmy tańczyć pierwszy taniec...
Swoją drogą - pogoda jest nawet taka sama. Ani deszczu, ani słońca, trochę chmur...

PIENIĄDZE!  WÓDKA!
ZABAWA!

Czas...

Po krótkim intensywnym weekendzie nastał poniedziałek. Czemu mam wrażenie, że czas uciekając ślimaczy się niemiłosiernie? Ucieka, gdy Wojtek śpi, a ślimaczy się, jak czekamy razem na powrót Męża z pracy. Dodatkowo, mam wrażenie, że co chwila obracam kartkę w kalendarzu...

Maj...

Czerwiec...


Lipiec...


Sierpień...

Wrzesień...


Zrobiliśmy mega postępy... ale po ostatniej wizycie INNEGO lekarza niż chodzimy normalnie, zaprzestałam ćwiczeń Vojtą. Zobaczył Wojtka i stwierdził, że świetnie się rozwija, zdrowy chłopak i że niepotrzebnie się go "czepiamy". W środę mam wizytę w poradni rehabilitacyjnej i pogadamy z panią rehabilitantką na ten temat. W sumie to przerwa była z powodu kataru po pas...ale i tak widzę, że Wojtek robi coraz więcej.

Mam wrażenie, że niedługo zacznie nam pełzać, bo ma wszelkie zalążki ku temu:)