Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą złamane serce

...

Kocham Cię! I co z tego? Uciekają me myśli w stronę tylko złego... Kocham Cię! I co zatem? Zranię Cię wiosną, zimą i latem... Kocham Cię! Czy czule? Twój smutek i żal w kieliszku utulę, zwariuję na chwilę, by potem powrócić, by świat Twój do góry nogami przewrócić, by krzyku nie słyszeć, by zdawać się silnym, by nie znać winy i nie czuć się winnym. Kocham Cię... Jak długo? Na tyle by serce było mym sługą, by rozum nie przyjął oczywistości, by dusza nie czuła cienia zazdrości, byś brał najpiękniejsze chwile w mym życiu, by je udeptać tak bezlitośnie, bym już nie czuła się zbyt radośnie, w myśli ciągłym w mej głowie wiciu... Kocham Cię... czy jestem pewna? czy coś to zmieni? Czy widzisz że nie ma już NAS na ziemi? Czy czujesz ten dystans, chłód i żegnanie? Czym zasłużyłam ja sobie na nie?

Przeciwieństwa się nie przyciągają.

Dwa minusy dają plus. Teoretycznie, w praktyce, manualnie i matematycznie. Jednak mimo wszystko nie zawsze w życiu. Nie ma u nas pojęcia "razem". Często tylko dlatego, że zrobienie czegoś razem oznaczałoby to zrobienie tego bez Wojtka. Jednak to żadna przeszkoda zrobić coś razem w innych momentach... On nie chce. On chce sam, beze mnie, mimo wszystko. On chce...rozumiesz? C-H-C-E ! Nie wystarczający argument? Nie szkodzi. Bije każdą prośbę i moje plany brzydko mówiąc na ryj.  Przestałam walczyć. Od dziś konkretnie.  Ile można poniżać się i prosić o czas, o zainteresowanie? O kolację, film, rozrywkę? Ile można łudzić się, że jednak "chcę" będzie skierowane w moim kierunku? Im bardziej brnęłam w argumenty i prośby tym bardziej malałam i czułam się jak gówno zostając odtrącana.  Mam dużo swobody, często wychodzę z domu wieczorami zostawiając go z obowiązkiem kąpieli i położenia spać.  Przepraszam nie wolno mi oprócz bycia matką być też koleżanką, p...

Jest moc.

Przyszedł dzisiaj na nasze 4-te piętro wyczekany fotelik samochodowy dla Wojtusia. Właściwie to przyniósł go nasz dobry znajomy kurier, który zawsze dźwiga nam spore rzeczy do tej naszej norki bez windy... Mi ciężko z zakupami wejść do domu, mimo że są wyważone na dwie ręce..a co dopiero rozhuśtanego we wszystkie strony Wojtka wnosić;) Od dziś jeździmy bezpiecznie. Zdam jeszcze relacje, czy WOjtkowi podoba się fotelik...a wygląda on tak: Super mi się podoba i jest jedynym, który pasuje do naszego seicento na przód:) Jutro zaczynamy ostro rehabilitację metoda NDT BOBATH. Pisałam już wcześniej, że jest to metoda ćwiczeń rozwojowych poprzez zabawę. Jestem bardzo szczęśliwa, że możemy sobie na to pozwolić a wszystko to dzięki jednej i drugiej babci, które sponsorują dwie wizyty w tygodniu. Mam wielką nadzieję, na wielkie postępy. Znalazłam dziś w "pamiętniczku" Wojtusia miejsce na odrysowanie rączki i nóżki..tylko jak ja mam to niby zrobić jak on cały czas się rusza? Rus...

I się zesrało...(uwaga-wulgaryzmy)

Ponieważ "ostatni raz" istniał u nas wiele razy...tym razem jest to pierwszy raz po ostatnim razie. Napiszę ogólnikowo i wprost. Jestem wieśniarą głupią, która zdecydowanie musi się leczyć. Musi iść do psychologa, bo powiedziała swojemu mężowi "idź popatrz w lustro na siebie" po dostrzeżeniu jego pełnej zgrozy miny wykrzykującej "zastanów się nad sobą..". Pełen dorosłości mąż odwraca się na pięcie krzycząc i wskazując palcem "zaczynasz mnie wkurwiać, nie pyskuj do mnie, nie jestem Twoim kolegą, do mamy tak się możesz odzywać". Dalej: "sama popatrz na siebie" "mam Cię w dupie" "jesteś pojebana" odkładam Wojtka do łóżeczka i biegnę... Celuję otwartą ręką w twarz.. Nie trafiam. Za drugim i trzecim razem też nie. Puls skacze do nienormalnych wartości... myślę...myślę co ja zrobiłam nie tak, że mężczyzna mojego życia tak mnie traktuje. Chyba uroiłam sobie w głowie zbyt szczęśliwy model rodziny. Patrząc na sw...