Straciłam całkiem poczucie rytmu w kuchni. Mam ochotę na jakąś nowostkę kulinarną w naszym codziennym jadłospisie a najzwyczajniej boje się do niej zabrać. Ostatnim wypiekiem pt." Bułeczki ziołowo - czosnkowe" można było zabić. Wczoraj zabrałam się też za Mamrotkową pierś z kurczaka w cieście ziołowym. Wszystko osobno jeszcze jakoś wyglądało. Po usmażeniu byłam rozczarowana swoim beztalenciem. Nie rozumiem kompletnie co się takiego stało, że znów straciłam poczucie smaku i dryg do gotowania. Tak lubiłam eksperymentować, a teraz okazuje się, że im bardziej chcę, tym gorzej na tym wychodzi nasza mała rodzinka;) Jedynie kocice nie narzekają, bo robię im ten przywilej i karmię karmą z puszek. Mimo wszystko mam ochotę na coś dobrego. Coś, co stworzę sama. Jeśli i tym razem się nie uda - przechodzę na emeryturę od gotowania.
Blog matki wariatki :)