Dziś urządziliśmy sobie spacerek po największym zielonym parku w naszym mieście. Pogoda była piękna, a mnóstwo drzew i klimat "wyspy" dodawał nam niezbędnego chłodku :) Znaleźliśmy świetną huśtawkę, gdzie zmieścił się mój tyłek razem z Wojtkiem :) Znaleźliśmy piękną łączkę, na której miał zostać tylko przewinięty Wojtek a zostaliśmy na dłużej:) Pod kocykiem ukryło się.... jeszcze więcej trawki :) Taki oto króciutki, wpis z którego jestem zadowolona!
Blog matki wariatki :)