Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą sny

Za zamkniętymi oczami...

Za zamkniętymi oczami toczy się druga historia. Bardzo dziwna, lecz w tematyce niezupełnie mi obcej. Męczą mnie moje sny. Na tyle, że boje się co przyniesie kolejny. Śnią mi się pogrzeby. O ile sny pogrzebały kilka osób (żyjących) z mojej rodziny, to dziś w snach byłam na pogrzebie 6 miesięcznego chłopca. Sny nie dają mi spokoju, męczą... wstaję rano wykończona. Nie pamiętam, kiedy śniło mi się coś dobrego. Jestem przybita, rozbita i nie wiem co z tym zrobić. Chciałam się rozerwać, ale czasem wydaje mi się, że jako matka nie jestem kimś branym pod uwagę w planowanym wyjściu, zabawie, spotkaniu. Mam wrażenie, że gdybym się do niektórych osób nie odzywała, to zgniłabym w tym domu z samotności. Żyję dla Wojtka, ale jak długo można?

Koszmary senne...

Wczoraj - zdrzemnęłam się u mamy podczas gdy zajmowała się Wojtkiem. Tylko zamknęłam oczy jechałam już na rowerze wielką pustą szosą. W koszyku z przodu siedział Wojtek i bawił się grzechotką. Nie wiem dokąd jechaliśmy. Szosa była równa, bez ruchu, po obu stronach piaskowy rów i lasy. Wojtkowi wpadła grzechotka do rowu. Chciałam jechać dalej, bo przecież była już brudna, a ja nie miałam czym jej umyć. Wojtek jednak nalegał, żeby wyciągnęła grzechotkę z rowu. Nagle Wojtek znika... a ja pojawiam się u pewnej osoby. Zaprasza mnie do siebie, na środku pokoju stoi wielki prostokątny stół i drewniane krzesła. Na środku stołu pali się świeca. Kobieta w zaawansowanej ciąży mówi mi "już nic nie ma...już nic nie czuję".  Oblewam się strachem, a w myślach zastanawiam się co dalej. Tak nagle wszystko się skończyło, ale gdzie jest Wojtek? Zgubiłam go? Budzę się... Zasypiam kolejny raz. Jestem u rodziców, wybija 5 rano. Idę do kuchni zrobić butlę mleka Wojtkowi. Na klatce schodowej s...