Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą małżeństwo

Matka narzekająca. Matka obibok.

Kim właściwie jest normalna mama? Czy to taka, co dba o dziecko? Może taka co dba o siebie i dziecko? Jeszcze inaczej - może to ta, co dba o dziecko, dom, męża i jak przyjdzie czas to i o siebie? Jak kreujemy super mamy? To matka bawiąca się z uśmiechniętą miną ze swoimi dziećmi, w nieskazitelnie czystym domu. STOP. Matka ubrana w wyprasowany fartuszek pichcąca przepyszny dwudaniowy obiad w nieskazitelnie czystej kuchni. STOP. Matka podająca do stołu, przytulająca męża, uśmiechnięta do rodzinnego zdjęcia. STOP Brzmi nudno, albo jakby miały być to 3 matki jednocześnie. źródło: kwejk.pl Ciężko tu dyskutować z bezdzietnymi ludźmi. Nie ważne, czy z konieczności, czy z wyboru, kiedy to wspomnę, że nie mam na coś czasu, albo coś mi trudniej ogarnąć mam wrażenie, że narzekam. Gdy wypomnę mężowi nocne wypady z domu powołując się na moje wyjścia i wejścia zostaję ogłoszona cierpiętnicą. Tak. Tak właśnie.  Jak być tak idealną matką pracując po 8 godzin dzie...

Jest moc.

Przyszedł dzisiaj na nasze 4-te piętro wyczekany fotelik samochodowy dla Wojtusia. Właściwie to przyniósł go nasz dobry znajomy kurier, który zawsze dźwiga nam spore rzeczy do tej naszej norki bez windy... Mi ciężko z zakupami wejść do domu, mimo że są wyważone na dwie ręce..a co dopiero rozhuśtanego we wszystkie strony Wojtka wnosić;) Od dziś jeździmy bezpiecznie. Zdam jeszcze relacje, czy WOjtkowi podoba się fotelik...a wygląda on tak: Super mi się podoba i jest jedynym, który pasuje do naszego seicento na przód:) Jutro zaczynamy ostro rehabilitację metoda NDT BOBATH. Pisałam już wcześniej, że jest to metoda ćwiczeń rozwojowych poprzez zabawę. Jestem bardzo szczęśliwa, że możemy sobie na to pozwolić a wszystko to dzięki jednej i drugiej babci, które sponsorują dwie wizyty w tygodniu. Mam wielką nadzieję, na wielkie postępy. Znalazłam dziś w "pamiętniczku" Wojtusia miejsce na odrysowanie rączki i nóżki..tylko jak ja mam to niby zrobić jak on cały czas się rusza? Rus...

I się zesrało...(uwaga-wulgaryzmy)

Ponieważ "ostatni raz" istniał u nas wiele razy...tym razem jest to pierwszy raz po ostatnim razie. Napiszę ogólnikowo i wprost. Jestem wieśniarą głupią, która zdecydowanie musi się leczyć. Musi iść do psychologa, bo powiedziała swojemu mężowi "idź popatrz w lustro na siebie" po dostrzeżeniu jego pełnej zgrozy miny wykrzykującej "zastanów się nad sobą..". Pełen dorosłości mąż odwraca się na pięcie krzycząc i wskazując palcem "zaczynasz mnie wkurwiać, nie pyskuj do mnie, nie jestem Twoim kolegą, do mamy tak się możesz odzywać". Dalej: "sama popatrz na siebie" "mam Cię w dupie" "jesteś pojebana" odkładam Wojtka do łóżeczka i biegnę... Celuję otwartą ręką w twarz.. Nie trafiam. Za drugim i trzecim razem też nie. Puls skacze do nienormalnych wartości... myślę...myślę co ja zrobiłam nie tak, że mężczyzna mojego życia tak mnie traktuje. Chyba uroiłam sobie w głowie zbyt szczęśliwy model rodziny. Patrząc na sw...

Małżeństwo po urodzeniu dziecka

Mam wrażenie, że ZAWSZE wszystko co wymarzyłam gdzieś po drodze się psuje, bo ostatecznie dotrzeć do mnie poszarpane, niekompletne, w gruzach. To, co miało być tylko sielanką i szczęściem okazuje się kompletną porażką. Moją? Pewnie moją. Wiele kosztowało mnie by nauczyć się mówić o uczuciach. Konkretnie o tym, co mnie boli, co przeszkadza i co się okazało? Że jak siedzę z buzią zamkniętą na kłódkę to generalnie wtedy jest tylko dobrze. Takie "dobrze" to pojęcie względne...pozorna aureola szczęścia która otacza młodych a w której ja się duszę. Poświęcam teraz 70% czasu dziecku, chciałabym poświęcić całą resztę mojej drugiej połówce ale nie wychodzi to tak, jakbym chciała. Tak jest łatwiej, bo matka ponoć macierzyństwa nie musi się uczyć. Mężczyzna z kolei tak. Ponieważ nie rodzi się ojcem w sensie psychicznym, dopiero krok po kroku się nim staje. Im bardziej tego chce, tym szybciej to nastąpi, a najważniejsza jest w tym wszystkim własna inicjatywa. Ona w naszej trójce praktyc...

Na co komu dziś...

"Po co dalej pić, to samo piwo...kiedy czujesz, że uleciał gaz..." Czy oszczędzam widoku czy nie, nic się nie zmienia. Nigdy nie czerpałam satysfakcji z płaczu. Raz...jeden raz w życiu zareagował na moje łzy. Jakieś 6 lat temu...pamiętam miejsce, sytuację, i co wtedy powiedział. Nigdy nie płakałam żeby wzbudzić poczucie winy, współczucie... Płaczę, żeby się oczyścić, jednak brakuje czasem czułego przytulenia, by dojść do siebie.. jakoś zapomnę.  Kobieta, o którą się nie walczy traci wiarę w miłość, w uczucie, w siebie. Potrzebuję trochę czasu by ta wiarę odnaleźć, może gdzieś indziej.  Drogi pamiętniczku nie napiszę dlaczego moje serce jest pęknięte.. pęknięte po raz któryś. Moje serce chyba już nie jest do naprawienia. Do tego potrzeba dwóch par "chęci".  [...] tym akcentem kończę smutną sferę i nigdy więcej nie będzie tu o miłości..no, chyba że matczynej.

W imię miłości?

Bąbelek kończy dziś 2 miesiące... niby tak szybko zleciało a to dalej tak malutko. Oglądałam przed momentem fotki jak miał około 2 tygodnie. Był tak malusi, że mieścił mi się na przedramieniu. Mogłabym o nim pisać książkę, jest tak kochany. Ostatnio zaczął świadomie się uśmiechać - jest to chyba jedyny prawdziwy i pełen miłości uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Nie wymuszony, nie udawany... jest jedyny i niepowtarzalny, a najważniejsze jest to, że leczy wszystko. Czasem, kiedy jest mi smutno uśmiecham się do niego i patrzę na te błyszczące oczka, które odwzajemniają uśmiech, to cudowne. Jestem zmęczona. Absolutnie nie macierzyństwem, bo poświęciłam się tej roli w pełni i niczego nie mogę sobie zarzucić... Karmię średnio co 3 godziny, (w nocy mam przerwę czasem 5 co mnie bardzo cieszy bo inaczej bym padła). Wstaję codziennie około 6 na równe nogi i zajmuję się Wojtkiem. W ciągu dwóch miesięcy udało mi się uciąć sobie 2 godzinną drzemkę przed południem. O 22:00 jestem nie do życia i...