Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą święta

Retrospekcja świąteczna czyli druga gwiazdka Wojtka ;)

2012... Dziś opowiem wam powiastkę Jak mój Wojciech spędził gwiazdkę. Mimo że był jeszcze mały, Spędził z nami wieczór cały. Pierwsze święta w większym gronie, W swej anielskości najlepszej odsłonie. Były Kolędy, była choinka Na sam jej widok wesoła minka. Było na stole potraw ze dwieście, Opłatki, pierogi i ryby w cieście. Wojtek niestety na mlecznej diecie, Nie pije maluch barszczyku przecie, Za to w te święta które tuż tuż Skubnie co nieco ze stołu już. Drugie to święta będą wspaniałe, Z synkiem który rozjaśnia me dni, Bo każdy dzień z nim spędzam wytrwale I cieszę się z każdych danych mi chwil. A po wieczerzy, choinka zabłyśnie, Rozjaśni tego wieczoru moc, Gwiazdeczka z prezentem przez komin się wciśnie I schowa podarki głęboko pod koc. My te prezenty spod koca wyjmiemy Zajmując w międzyczas Wojtkowe myśli, Wszystkie prezenty pod drzewko kładziemy, By mógł pomyśleć, że czar się ziścił. Nie mogę doczekać się tej radości, Tych wspólnych chwil tak pełnych ...

Listo do Mikołaja. Świętego, bo cudu tu trzeba!

Drogi Mikołaju.  Dziś krótko, lecz do rzeczy. Jestem dużą dziewczynką, a mimo to nie wstyd mi prosić. Nie wstyd pisać i nie żal czasu. Proszę o kroplę zdrowia , którą zasieję w moim synku, żeby w końcu był zdrowy, nie kaszlał, nie płakał i tylko i wyłącznie się do mnie uśmiechał. Proszę o dodatkowe miejsce w sercu , które wszczepię mojemu mężowi, bo czuję, że powoli przestaję się w nim mieścić. Proszę też o promyk nadziei , którą zasieję w sobie, by uwierzyć, że to o co proszę może się spełnić. 

Za(kupo)holizm świąteczny.

Nie chodzi tylko o święta Bożego Narodzenia. Wystarczy dzień ustawowo wolny od pracy a w "człowiekach" rodzą się zwierzęta. Zwyczajni na co dzień użytkownicy sklepów, koledzy koleżanki, znajomi znajomych zmieniają swą postać i stają się łowcami. Nie... niekoniecznie promocji. Mam wrażenie, że tuż przed "dniem wolnym" od pracy w ludziach rodzi się panika i nawyk chomikowania i bunkrowania się z zakupami. Gdy w piątek sklepy mają być zamknięte najlepiej zakupoholizm zaplanować na czwartek - w piątek przecież nie będziemy mogli skoczyć po piwko, chrupki, chleb, szynkę. Jak nie rzucimy się niczym zwierzęta na sklepowe półki - w piątek umrzemy z głodu. Zwykle jest także tak, że w owy "piątek" wolny od pracy zamieramy z naszymi zapasami w domu, w gronie rodziny, przyjaciół, znajomych, po czym wybudzamy się w sobotę z wizją opustoszałej lodówki i znów musimy wyruszyć na łowy, bo w dzień "zagłady" wszystko zjedliśmy. To przykład jak działa na ludzi...

czas...

Nie mam czasu. Dostałam kilka zleceń do pisania i jak tylko odpalam laptopa to piszę..piszę...piszę... i aż żal mi, że nie wiem już po tym wszystkim co mam napisać tutaj, bo co u mnie? No brak czasu, a przez brak czasu brak nowości. Siedzę w tematach od BHP po raka i tak jakoś zupełnie zaćmiło mi to wenę twórczą. Wypadałoby pogmerać po sieci i poszukać jakiś konkursów, bo marzec nie przyniósł nam żadnych niespodzianek a tu zaraz się skończy... Mam wielką ochotę na spacer, ale jak spacerować w takim zimnie? Ubieram Wojtka kilkanaście minut, jak już wybiorę się na dwór zniosę to moje ukochane 10kg z 4 piętra to po 20 minutach wracamy bo zimno, bo wierci się, bo wytrzymać się nie da. No i koło się zamyka... wnoszę na zadyszce moje ukochane 10kg + często jakieś drobne zakupy i wracam padnięta. Jeszcze troszkę i może zacznie chodzić to mnie wyręczy na kilku schodach pokonując je sam :) Co u nas? Wojtek 16-go skończył 10 miesięcy. Wstaje wszędzie, przy wszystkim, ale martwi mnie fakt, ż...

Wesołych świąt!

Moim drogim czytaczom, mojej rodzinie, najbliższym tutaj chciałabym zostawić malutki wpis, żeby te święta były: - Nietuzinkowe, Niecoroczne, Niebywałe, - Pełne Miłostek, - Ocieplane zapachem wigilijnych potraw, - Dogrzewane płomieniem kominka tudzież ramieniem bratniej duszy, - Takie jakie właśnie powinny być.

Zagościło u nas drzewko

Jest jest! Choinka. W tym roku dołożyłam do niej coś od siebie. Ususzone pomarańcze. W tamtym roku plan był podobny, jednak suszone w pośpiechu i nieporadnie zgniły... W tym roku choinka jest mniejsza, ale pełna ozdób, co cieszy moje oko szczególnie pod wieczór, kiedy zasiadam z herbatką przy stoliku i na nią patrzę. Na Wojtku choinka nie zrobiła specjalnego wrażenia, nawet nie miał ochoty "pacać" w bombki. Zobaczymy, może jeszcze się skusi - choinka postoi u nas do ostatniego dzwonka. W tamtym roku w połowie stycznia rozebraliśmy i wynieśliśmy choinkę na balkon - stała tam do czerwca. Mogliśmy jej nie wyrzucać, może posłużyłaby i w te święta :) Niestety słaby ze mnie fotograf, bo nie potrafię uchwycić świecącej się choinki w fajny sposób. Muszą wystarczyć fragmenty. Na małej choince pomarańcze pachnące, cieszą się odbiciem w srebrnej małej bombce, i tutaj....: i tutaj...

ZŁOTE MYŚLI świąteczne

Pamiętacie szkolne zeszyty, pamiętniki, w których odpowiadaliśmy na pytania? Zupełnie wyleciała mi z głowy nazwa, a nazwę miało to niemal "markową". Jak pod koniec pisania posta sobie przypomnę to napiszę bez edycji początku. Ponieważ zbliżają się święta nie będę prosiła o prezenty. Chciałabym poznać moich czytaczy tych regularnych oraz tych przypadkowych przez pryzmat moich świątecznych i nieświątecznych pytań:) Żeby zaoszczędzić wywodów pisemnych powiedzmy że narzucę wybór. Oczywiście, jeśli chcecie komentarz wyboru jest mile widziany. Ha! Mam nazwę. Był to "ZŁOTE MYŚLI" kojarzycie? Jestem w trakcie poszukiwania jakiejś karty, wpisu, skanu lub zdjęcia mojej przeszłości. Może któryś z podstawówkowych znajomych okaże się sentymentalny? Mam nadzieję! A oto pytania dla was: 1. Choinka - sztuczna czy prawdziwa? 2. Bombki czy ręcznie robione ozdoby? 3. Grzybowa czy barszcz? 4. Kutia czy makówki? 5. Najważniejszy zwyczaj wigilijny u Ciebie w domu? 6. Zjaz...

Świąteczny klimat

Jutro już 6 grudnia - Mikołaj, czerwone wdzianko, siwa broda i worek prezentów. Coraz bardziej klimat świąteczny wchodzi na głowę, a ja zastanawiam się czy już na to pora. Nie chcę odsuwać zapachów, widoków i świątecznej aury w nieskończoność, bo obudzę się po świętach z ręką w....nocniku. Nie wiem właściwie, czy już jestem gotowa żeby poczuć "magię" świąt. Dwa lata temu chyba najbardziej czułam nadchodzące święta. Oczekując Kubusia, lepiąc pierogi, obwieszając dom światełkami i zapalając cynamonowe świeczki. Można powiedzieć, że były to najlepsze święta dotychczas. Mimo, że nie ma go z nami wspomnienia tego okresu są bardzo dobre, bardzo wyraźne i szczęśliwe. Byłam wówczas inną osobą... wydaje mi się nawet, że TĄ osobą, w której "to coś" widział mój mąż i w której bratnią duszę widzieli znajomi i przyjaciele. Cicha, ambitna, wesoła, troszkę zwariowana. Święta rok temu nie były już takie kolorowe, mimo że tym razem byłam w 20 tygodniu ciąży z Wojt...