Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą złość

"No ładnie ładnie!"

Czekam w sklepie w informacji na sprostowanie paragonu. Widzę mamę z dzieckiem i babcią idącą szczęśliwie w kierunku wejścia do sklepu. W pewnym momencie dziecko głośno mówi, że nie chce wchodzić do sklepu. Babcia nalega "chodź Jasiu, musimy zrobić zakupy". Dziecko rzuca się na podłogę i piszczy. Mama bierze babcię pod rękę i idą parę kroków dalej. Stoją za bramką wejściową i obserwują wrzeszczącego brzdąca. OCZYWIŚCIE ludzie nie znający sytuacji rzucają komentarze "co za matka", "co za nieodpowiedzialność", "co za wychowanie". Litości! Wychowanie? Co ma wychowanie do wyrażania swojego zdania? Co mają wzorce nakładane w domu do tego czego chce dziecko? Czy fakt, że mamusia/tatuś/babunia marzy o naszej karierze chirurga skutkuje tym wyborem w przyszłości? Niekoniecznie. Jest to przecież wybór, wyrażanie zdania. Dziecko po minucie zauważyło, że nikt nie słyszy jego wrzasków i wstało. Mama podeszła do dziecka i mocno się przytulili, ustalili ...

Kultura jazdy.

Dawno dawno temu...spaceruję z mężem po jednej z Hiszpańskich wiosek, zbliżam się do mało tłocznej uliczki, mając w zamiarze przejść przez pasy. Dodam, że ruchu na drodze nie ma niemal wcale, a od przejścia przez pasy dzieli nas około 20 metrów. Zbliżające się auto czyta w moich myślach, zwalnia tempa i czeka aż dojdziemy do przejścia i udamy się na drugą stronę. WOOOW myślę sobie. Kłaniamy się kierowcy, niemal uderzając z wdzięczności czołami w ziemię. Pomyślałam wtedy, że trafiliśmy na bardzo kulturalnego kierowcę i aż miło się zrobiło na dalszy dzień. Taka sytuacja powtórzyła się podczas naszego pobytu wielokrotnie, co byłoby nie do pomyślenia u nas w Polsce. Kolejny epizod nie był już tak miły. Miejsce miał w rodzinnym miejście w Polsce, gdzie pokonując szerokopasmową drogę wyrazistą zebrą, pchając wózek zatrzymałam się na wysepce dzielącej dwa kierunki jazdy. By przejść kolejne 30 metrów po pasach czekałam dość długo, bo żadne z aut nie raczyło ustąpić i przepuścić matkę z dz...

Źle...

Nie ma wyraźnej granicy pomiędzy zwykłym złym samopoczuciem a depresją. Istnieją jednak towarzyszące ogólnemu smutkowi pewne wyznaczniki, które pozwalają postawić diagnozę. Są to między innymi problemy z zasypianiem, częste budzenie się w nocy, lub odwrotnie – nadmierna senność. Towarzyszący choremu na co dzień świat widziany jest w czarnych barwach, do tego dokucza mu nieumiejętność skupienia się. Chory na depresję odsuwa się od ludzi, niechętnie rozmawia, ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Czasem mam wrażenie, że wszystko się zgadza. Siedzę na jakiejś dziwnej huśtawce, co przez chwilę pozwala mi się cieszyć, a za moment tak wkurzyć, że nie mam ochoty na nic. Czuję, że coś, co powinno być oczywiste i naturalne zawsze muszę poprzedzać prośbą, lub planem. Czasem coś, co wydaje mi się idealne, zgrane, sypie się w jednym momencie i z tej szczęśliwej euforii przechodzę niemal w nienawiść, potem obojętność...potem zwykle znów wznoszę się na ten szczęśliwy stan. Mam tego d...

Jestem "pracusiem cholerykiem"

Od linka do linka kliknęłam w kolejny test. Polegał na wybraniu około 10-ciu pozytywnych cech i takiej samej liczby tych negatywnych. Wyszło szydło z worka. Jestem cholerykiem. Nie wiem czyja to zasługa, ale zauważyłam pewne zmiany już ostatnio. Ba...nawet porozmawiałam o nich z Mężem i niestety przyznał mi rację. Zbyt prędko się denerwuję.. Potrafi zdenerwować mnie wszystko. Coś stuknie za głośno, coś wypadnie z rąk, cokolwiek, co nie pójdzie tak, jak przed chwilą zaplanowałam. Głupi kot plątający się pod nogami wywołuje u mnie irytację. Szybko się irytuję... drażni mnie milczenie i nadmierne gadanie, zachowanie innych, brak współpracy Wojtka przy zwykłych czynnościach codziennych... że telefon zadzwoni za głośno, że że że... no mam dość. "Ludzie o tym typie charakteru są praktycznymi i zorganizowanymi tradycjonalistami. Często wysportowani. Nie interesują ich teorie, czy kwestie abstrakcyjne, dopóki nie zobaczą ich praktycznego zastosowania. Posiadają sprecyzowana wizje ja...