Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą rozstanie

Smutny wpis, bo smutek wraca.

Smutek wraca właśnie w tych słabych momentach. Jak czuję się niepewnie, źle, chcę zniknąć... Czas ciągle płynie, ucieka wręcz... Choć kiedyś ciągle myślałam, że.. Bez Ciebie czas mój też się zatrzyma, i wzlecę do chmur by rękę Twą trzymać, by chociaż raz móc dotknąć, całować, by Ciebie całego móc w siebie schować. By cię ochronić, by razem być, żebyśmy nie żyjąc mogli razem żyć. Rany na sercu los mi zostawił, biorąc mi Ciebie w duchu mnie zabił. Skąd czerpać siły mój drogi Aniele, by anielską mamą być w tym ziemskim ciele. By ziemską mamą być dla rodzeństwa, by nie ujmować Tobie pierwszeństwa. Przecież Ty miałeś być tutaj z nami, czekałam na Ciebie z wszystkimi rzeczami. Czekałam z babcią, dziadkiem i tatą. Czekaliśmy wszyscy, lecz co los na to? Zadrwił z mej kruchej osoby, serce mi wyrwał i cisnął o ziemię, dlaczego dotknęło nas śmierci brzemię? Czy aż tak zła byłam? Czym zawiniłam? Do końca życia będę pamiętać, jak to zostałam przez los przeklęta...

Toksycznie.

Dziś...3 dzień po urlopie siedząc po uszy w papierach doznałam olśnienia. Mam dość radia. Chciałam koniecznie znaleźć coś, co mnie naładuje, bo ostatnio nie jest kolorowo. Obawiam się nawet, że już kolorowo nie będzie. Doznałam katharsis włączając youtube podłączając słuchawki do komputera i puszczając coraz to inne kawałki, których w radiu nie mam możliwości usłyszeć. Przy muzyce dusza się uspokaja. Jednak targały mną skrajne emocje. Raz bodziec do działania, pomyślałam nawet, że będzie dobrze, bo mi tak dobrze. Przy kolejnym kawałku pomyślałam, że jakoś sama dam radę, jakoś to będzie, jakoś się potoczy. Na pewno przecież jest droga by odzyskać utracony spokój. Wybór jest niestety trudny. Można odzyskać ten spokój razem, albo osobno.  Brak mi argumentów, brak mi słów. To co się ostatnio dzieje w moim osobistym życiu przerasta mnie. Nie jestem w stanie sobie logicznie wytłumaczyć czego chcę w życiu. Dawać robić z siebie idiotkę i ofiarę, czy być spokojną... Dużą rolę gra...

...

Kocham Cię! I co z tego? Uciekają me myśli w stronę tylko złego... Kocham Cię! I co zatem? Zranię Cię wiosną, zimą i latem... Kocham Cię! Czy czule? Twój smutek i żal w kieliszku utulę, zwariuję na chwilę, by potem powrócić, by świat Twój do góry nogami przewrócić, by krzyku nie słyszeć, by zdawać się silnym, by nie znać winy i nie czuć się winnym. Kocham Cię... Jak długo? Na tyle by serce było mym sługą, by rozum nie przyjął oczywistości, by dusza nie czuła cienia zazdrości, byś brał najpiękniejsze chwile w mym życiu, by je udeptać tak bezlitośnie, bym już nie czuła się zbyt radośnie, w myśli ciągłym w mej głowie wiciu... Kocham Cię... czy jestem pewna? czy coś to zmieni? Czy widzisz że nie ma już NAS na ziemi? Czy czujesz ten dystans, chłód i żegnanie? Czym zasłużyłam ja sobie na nie?

Przeciwieństwa się nie przyciągają.

Dwa minusy dają plus. Teoretycznie, w praktyce, manualnie i matematycznie. Jednak mimo wszystko nie zawsze w życiu. Nie ma u nas pojęcia "razem". Często tylko dlatego, że zrobienie czegoś razem oznaczałoby to zrobienie tego bez Wojtka. Jednak to żadna przeszkoda zrobić coś razem w innych momentach... On nie chce. On chce sam, beze mnie, mimo wszystko. On chce...rozumiesz? C-H-C-E ! Nie wystarczający argument? Nie szkodzi. Bije każdą prośbę i moje plany brzydko mówiąc na ryj.  Przestałam walczyć. Od dziś konkretnie.  Ile można poniżać się i prosić o czas, o zainteresowanie? O kolację, film, rozrywkę? Ile można łudzić się, że jednak "chcę" będzie skierowane w moim kierunku? Im bardziej brnęłam w argumenty i prośby tym bardziej malałam i czułam się jak gówno zostając odtrącana.  Mam dużo swobody, często wychodzę z domu wieczorami zostawiając go z obowiązkiem kąpieli i położenia spać.  Przepraszam nie wolno mi oprócz bycia matką być też koleżanką, p...