Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą łza

Łza

Płyną łzy strumieniami, policzków wgłębieniem. Czyszczą smutne powieki, niczym różdżki tchnieniem. Odciążają duszę, słonym uniesieniem. Malują świeżości pejzaż, swej mocy płomieniem. Nie zatrzymasz łzy swojego palca skinieniem. Musisz wskrzesić duszę radości cieniem, starań istnieniem, swoim płomieniem

Małżeństwo po urodzeniu dziecka

Mam wrażenie, że ZAWSZE wszystko co wymarzyłam gdzieś po drodze się psuje, bo ostatecznie dotrzeć do mnie poszarpane, niekompletne, w gruzach. To, co miało być tylko sielanką i szczęściem okazuje się kompletną porażką. Moją? Pewnie moją. Wiele kosztowało mnie by nauczyć się mówić o uczuciach. Konkretnie o tym, co mnie boli, co przeszkadza i co się okazało? Że jak siedzę z buzią zamkniętą na kłódkę to generalnie wtedy jest tylko dobrze. Takie "dobrze" to pojęcie względne...pozorna aureola szczęścia która otacza młodych a w której ja się duszę. Poświęcam teraz 70% czasu dziecku, chciałabym poświęcić całą resztę mojej drugiej połówce ale nie wychodzi to tak, jakbym chciała. Tak jest łatwiej, bo matka ponoć macierzyństwa nie musi się uczyć. Mężczyzna z kolei tak. Ponieważ nie rodzi się ojcem w sensie psychicznym, dopiero krok po kroku się nim staje. Im bardziej tego chce, tym szybciej to nastąpi, a najważniejsza jest w tym wszystkim własna inicjatywa. Ona w naszej trójce praktyc...

W imię miłości?

Bąbelek kończy dziś 2 miesiące... niby tak szybko zleciało a to dalej tak malutko. Oglądałam przed momentem fotki jak miał około 2 tygodnie. Był tak malusi, że mieścił mi się na przedramieniu. Mogłabym o nim pisać książkę, jest tak kochany. Ostatnio zaczął świadomie się uśmiechać - jest to chyba jedyny prawdziwy i pełen miłości uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Nie wymuszony, nie udawany... jest jedyny i niepowtarzalny, a najważniejsze jest to, że leczy wszystko. Czasem, kiedy jest mi smutno uśmiecham się do niego i patrzę na te błyszczące oczka, które odwzajemniają uśmiech, to cudowne. Jestem zmęczona. Absolutnie nie macierzyństwem, bo poświęciłam się tej roli w pełni i niczego nie mogę sobie zarzucić... Karmię średnio co 3 godziny, (w nocy mam przerwę czasem 5 co mnie bardzo cieszy bo inaczej bym padła). Wstaję codziennie około 6 na równe nogi i zajmuję się Wojtkiem. W ciągu dwóch miesięcy udało mi się uciąć sobie 2 godzinną drzemkę przed południem. O 22:00 jestem nie do życia i...

Jedna łza

Obietnice, plany, marzenia... wszystko takie piękne. Czasem jednak coś się zbuntuje... coś, na co mamy większy lub mniejszy wpływ. Potem jest krzyk, którego nikt nie słyszy, słowa których nikt nie żałuje. Rany, które zostają na zawsze. Dlaczego mnie to rusza tylko na chwilę? Może dlatego, że mam większą ranę na sercu, która nigdy się nie zabliźni. Rana, która otwiera się bardziej, kiedy wychwyci ten słabszy moment w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca...  Każdy chciałby, żeby było jak w bajce... Każdego bajka jest inna, możliwe, że czasem kogoś ranią moje małe szczęścia i nadzieję, że ktoś nie rozumie smutków i złych dni ..ale wtedy powinien usiąść i zastanowić się, czego tak naprawdę chce w życiu i puścić swoją bajkę na inny tor. Bo każda historia może mieć epizod, na jaki pracujemy. Łzy są po to by ulżyć, oczyścić, wykrzyczeć nie otwierając ust. By zakończyć jakiś rozdział w swoim sercu i puścić go na inny tor... albo po wyciszeniu kontynuować. Jednak im bardziej czuję się w ty...