Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą religia

Prawdziwa matka rodzi w bólach!

Godzina 12:00 leżę podłączona do specjalistycznych sprzętów, z drukarki KTG wysuwa się piękna fala, urządzenie "pika", świeci. Tętno dziecka spada do 60-70, moje chyba bliskie zeru z nerwów. Piękna drukowana fala pokazuje mocne skurcze, zaczynam patrzeć na zegarek. Skurcze są już co 5 minut. Dlaczego do cholery nikt nie przychodzi? Świetnie widziałam, że urządzenia są monitorowane dodatkowo z kapsuły położnych. Pewnie nikogo też tam nie było. W końcu 12:20 wpada lekarz jak oparzony: "TO PANI NIE CZUJE, ŻE SĄ SKURCZE?" Pani czuje. Pani informowała. Pani z nadzieją czekała, aż ktoś przyjdzie i mnie poodpina z tego sprzętu i weźmie na stół.  13:00 urodziłam. Piękny zdrowy, duży mimo że wcześniak.  No właśnie. Co z tym porodem? Cesarka ze wskazaniem, na życzenie, po ciężkich bólach. U jednych mam po prostu bo tak wybrały, u innych z powodu komplikacji. Dlaczego mają się czuć gorsze? Czy ich dzieci są inne? "Pofarciło ci się. Okaż szacunek l...

Świąteczny klimat

Jutro już 6 grudnia - Mikołaj, czerwone wdzianko, siwa broda i worek prezentów. Coraz bardziej klimat świąteczny wchodzi na głowę, a ja zastanawiam się czy już na to pora. Nie chcę odsuwać zapachów, widoków i świątecznej aury w nieskończoność, bo obudzę się po świętach z ręką w....nocniku. Nie wiem właściwie, czy już jestem gotowa żeby poczuć "magię" świąt. Dwa lata temu chyba najbardziej czułam nadchodzące święta. Oczekując Kubusia, lepiąc pierogi, obwieszając dom światełkami i zapalając cynamonowe świeczki. Można powiedzieć, że były to najlepsze święta dotychczas. Mimo, że nie ma go z nami wspomnienia tego okresu są bardzo dobre, bardzo wyraźne i szczęśliwe. Byłam wówczas inną osobą... wydaje mi się nawet, że TĄ osobą, w której "to coś" widział mój mąż i w której bratnią duszę widzieli znajomi i przyjaciele. Cicha, ambitna, wesoła, troszkę zwariowana. Święta rok temu nie były już takie kolorowe, mimo że tym razem byłam w 20 tygodniu ciąży z Wojt...

Czysty

Wczoraj napadł mnie szereg różnych myśli. Nie...nie mogę ot tak napisać notki o chrzcinach. Jest zbyt wiele rzeczy, które kotłują i kłócą się w moim umyśle i nie dają spokoju. Te myśli towarzyszyły mi przed chrzcinami, bo gdzieś to wszystko się ze sobą kłóci, tylko nie wiem w którym momencie. Odniosłam wrażenie, że w sprawie chrztu rodzice są najmniej ważni. Bardziej natomiast ważni są rodzice chrzestni. Jednak, czy w dobie dzisiejszych realiów jesteśmy na tyle "katoliccy" by móc nimi się zgodnie ze swoim sumieniem stać? Wydaje mi się, że wszystko co robimy, jest niewybaczalne, złe i nie po bożemu. Mam dużo więcej na "języku" ale z pewnych względów nie chcę tego napisać. Jak to jest żyć po bożemu? Żyć schematem przykazań, niedzielnej mszy i czystego sumienia?? Gdzie mogę znaleźć takie osoby? Dziś o czystości przedmałżeńskiej robi się specjalne wydania "rozmów w toku"... Czy skoro kościół przestrzega przed czystością przedmałżeńską uznaje POMAŁŻEŃSKI se...

O moim podejściu do wyższych sfer słów kilka..

Żyjemy w państwie katolickim, gdzie coniedzielne msze odprawiane są z zegarkiem w ręku, kilka razy dziennie, o kazaniu nie mającym nic wspólnego z nauką życia w wierze. Gdy zdarzało mi się stać, lub siedzieć na mszy, nie umiałam słuchać. Wyłączałam się na tą godzinę, by zadowolić /mamę,babcię,ciocię/, że byłam w kościele. Modlitwa po modlitwie, kazanie, kolejne modlitwy, opłatek, ogłoszenia, pieśni. Godzina smutku, patrzenia na ludzi stojących, ze zwieszonymi na bok głowami, dziećmi biegającymi wokół ławek irytujący starsze pokolenie. Słuchający przekrzykujących się staruszek, skłaniających mnie do myślenia, że jak któraś zaśpiewa głośniej niż druga, to będzie bardziej w niebie. Klepiących na umór modlitwy, które wypowiadają automatycznie, z wyuczonymi przerwami... Modlitwy nie są stworzone przez Boga. Niektóre powstały dopiero w XIII wieku. Czy "modlitwa" nie powinna być spontaniczna? Nasza? Moje podejście? - Niech wiara będzie indywidualną sprawą każdego człowieka -...