Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Małżeństwo po urodzeniu dziecka

Toksycznie.

Dziś...3 dzień po urlopie siedząc po uszy w papierach doznałam olśnienia. Mam dość radia. Chciałam koniecznie znaleźć coś, co mnie naładuje, bo ostatnio nie jest kolorowo. Obawiam się nawet, że już kolorowo nie będzie. Doznałam katharsis włączając youtube podłączając słuchawki do komputera i puszczając coraz to inne kawałki, których w radiu nie mam możliwości usłyszeć. Przy muzyce dusza się uspokaja. Jednak targały mną skrajne emocje. Raz bodziec do działania, pomyślałam nawet, że będzie dobrze, bo mi tak dobrze. Przy kolejnym kawałku pomyślałam, że jakoś sama dam radę, jakoś to będzie, jakoś się potoczy. Na pewno przecież jest droga by odzyskać utracony spokój. Wybór jest niestety trudny. Można odzyskać ten spokój razem, albo osobno.  Brak mi argumentów, brak mi słów. To co się ostatnio dzieje w moim osobistym życiu przerasta mnie. Nie jestem w stanie sobie logicznie wytłumaczyć czego chcę w życiu. Dawać robić z siebie idiotkę i ofiarę, czy być spokojną... Dużą rolę gra...

Małżeństwo po urodzeniu dziecka cz. II

Około roku temu dodałam podobny wpis. Jak bardzo myliłam się myśląc... że to tylko namiastka lawiny "cosiów" co będą nas dotykać. Dla przypomnienia link  http://moc-cynamonu.blogspot.com/2012/08/mazenstwo-po-urodzeniu-dziecka.html Matka pracująca, nieogarniająca. Nie robiąca NIC, co może zostać zauważone, a robiąca wręcz wszystko, co może zostać wykorzystane przeciwko niej. Od jakiegoś czasu nie łudzę się, że wyjdzie słońce. Mimo, że przymykam oko, zaciskam wargi (czasem druga połowa też to robi), to nadchodzi moment, kiedy lawina wypływa. Po co to wszystko i na co to komu? Każdy pięknie zaczynający się dzień można przecież zepsuć. Wydawało mi się, że ogarniam. Że jest lepiej, że praca była rozwiązaniem niektórych nieporozumień w naszej wybrakowanej rodzinie. Dziś "M" udowodnił mi, jak bardzo się myliłam. Nie jestem idealna. Nikt nie jest. Zaczynam swój dzień o 5:30, jakąś godzinę - dwie po tym, kiedy karmię Wojtka w nocy. Zrywam się na równe nogi, szykuję ...

I się zesrało...(uwaga-wulgaryzmy)

Ponieważ "ostatni raz" istniał u nas wiele razy...tym razem jest to pierwszy raz po ostatnim razie. Napiszę ogólnikowo i wprost. Jestem wieśniarą głupią, która zdecydowanie musi się leczyć. Musi iść do psychologa, bo powiedziała swojemu mężowi "idź popatrz w lustro na siebie" po dostrzeżeniu jego pełnej zgrozy miny wykrzykującej "zastanów się nad sobą..". Pełen dorosłości mąż odwraca się na pięcie krzycząc i wskazując palcem "zaczynasz mnie wkurwiać, nie pyskuj do mnie, nie jestem Twoim kolegą, do mamy tak się możesz odzywać". Dalej: "sama popatrz na siebie" "mam Cię w dupie" "jesteś pojebana" odkładam Wojtka do łóżeczka i biegnę... Celuję otwartą ręką w twarz.. Nie trafiam. Za drugim i trzecim razem też nie. Puls skacze do nienormalnych wartości... myślę...myślę co ja zrobiłam nie tak, że mężczyzna mojego życia tak mnie traktuje. Chyba uroiłam sobie w głowie zbyt szczęśliwy model rodziny. Patrząc na sw...

Małżeństwo po urodzeniu dziecka

Mam wrażenie, że ZAWSZE wszystko co wymarzyłam gdzieś po drodze się psuje, bo ostatecznie dotrzeć do mnie poszarpane, niekompletne, w gruzach. To, co miało być tylko sielanką i szczęściem okazuje się kompletną porażką. Moją? Pewnie moją. Wiele kosztowało mnie by nauczyć się mówić o uczuciach. Konkretnie o tym, co mnie boli, co przeszkadza i co się okazało? Że jak siedzę z buzią zamkniętą na kłódkę to generalnie wtedy jest tylko dobrze. Takie "dobrze" to pojęcie względne...pozorna aureola szczęścia która otacza młodych a w której ja się duszę. Poświęcam teraz 70% czasu dziecku, chciałabym poświęcić całą resztę mojej drugiej połówce ale nie wychodzi to tak, jakbym chciała. Tak jest łatwiej, bo matka ponoć macierzyństwa nie musi się uczyć. Mężczyzna z kolei tak. Ponieważ nie rodzi się ojcem w sensie psychicznym, dopiero krok po kroku się nim staje. Im bardziej tego chce, tym szybciej to nastąpi, a najważniejsza jest w tym wszystkim własna inicjatywa. Ona w naszej trójce praktyc...