Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

Niekapek MAM Trainer - Wojtek testuje !

Ostatnimi czasy mamy przyjemność korzystać z kubeczka niekapka firmy MAM.

Butelka treningowa „niekapek” jest prawdziwym "niekapkiem", nie tylko z nazwy. Mieliśmy przyjemność porównać z dwoma innymi firmami i pod względem nie wydostawania się zawartości na zewnątrz MAM Trainer zdecydowanie wygrał. Butelka ma miękki ustnik, co Wojtek bardzo docenił, bo przypomina mu jego dawną buteleczkę i łatwiej uczy się z niego pić. Kubek posiada małe uchwyty z boku, co pozwala precyzyjnie go chwycić. O precyzji w Wojtka wykonaniu ciężko mówić, dlatego pominę opis funkcjonalności samych uchwytów - każdy wie do czego powinny służyć:)



Dużo czasu zajęło mi nauczenie Wojtka jak korzystać z nowego urządzenia do picia. Nie chodzi tutaj o konkretny produkt, ale o sam fakt wymiany butelki na kubek. Początkowo służył jedynie do "pacania" o blat stolika, następnie szurał dziąsełkami po ustniku, co powodowało świetny dla jego ucha piszczący dźwięk.
Dziś Wojtek załapał o co chodzi w piciu i p…

Gdy umrzesz...

- Mamusiu, możesz mi coś obiecać?
- Co kochanie?
- Jak już umrzesz, to obiecaj mi, że nie będziesz wisiała nad kibelkiem. Nawet jak sikam.
- Dobrze Synku, będę stała za drzwiami.
- Dziękuję! :*

<poranna rodzinka.pl>

Gdy umrę... kiedy to będzie? Jak to będzie? Myślicie o tym czasem? Ja chyba bardziej boje się odejścia kogoś bliskiego niż swojego osobistego....

Obiecuję, że wisieć nad kibelkiem wam nie będę :)

"[...] Nie powtarzaj imienia, nie przywołuj twarzy:
Niech twoja miłość minie, gdy żywot mój minie,
Bo inaczej świat z mego imienia narzędzie
Drwin uczyni, by kłuć cię nim, gdy mnie nie będzie."
                                                                             ~William Shakespeare

Chorobo precz won! a-kysz!

Dookoła, wszędzie, na każdym kroku ktoś kicha, kaszle, chrząka! Zaczynam się bać i zachowywać jak tajny zwiadowca skanując każdego przechodnia, czy aby choroby nie niesie. Przestałam wchodzić z Wojtkiem do sklepów a nawet unikam przychodni, gdzie separacja dzieci chorych od zdrowych pozostawia wiele do życzenia.  W poniedziałek odwiedziła mnie kuzynka z synkiem. Dzieci wariowały, bawiły się, jadły chrupy... Dziś kuzynka i jej synek leżą w domu rozłożeni przez zapalenie oskrzeli :( W środę przyszła dobra koleżanka ze szkolnych lat z córeczką. Dostała wczoraj gorączki i leży w szpitalu... Od wczoraj ja słabo się czuję. Dziś dzięki pomocy B udało mi się odespać 2 godzinki i zdecydowanie mi się poprawiło. Mam nadzieję, że to więcej zmęczenie, niż choroba. Wojtek powoli wita drugiego ząbka, jeszcze nie jest widoczny jednak widzę, że to już lada chwila. W związku z tym stał się znów potworkiem marudzącym. Serce pęka jak płacze.

Piąteczek!

Piątek jest piątkiem, piąteczkiem, nawet dla człowieka nie pracującego... Czekam na niego przez cały tydzień jak robol na chwilę w łóżku. Przy Wojtku wspaniale się uwsteczniłam i sama zaczęłam raczkować lub pełzać za nim. Kondycja coraz lepsza, nie narzekam. Śmiałam się ostatnio z "małego tarana" koleżanki a sama mam kolejny egzemplarz. Po trupach do celu. Jak sobie coś upatrzy to zrobi wszystko, by do tego dotrzeć. To piękne... i szokujące. Oczy dookoła głowy.
Zaczęliśmy jeść chrupy!!! A Vifon - musi być - bo szeleści ! :)

Dżdżowniczka

Jeszcze kilka dni temu, dosłownie parę chwil... śmiałam się z chińskiego sposobu przemieszczania się Wojtka. Ma tyle energii, chęci i uśmiechu, że chęć dostania się do konkretnego przedmiotu jest po prostu komiczna. Wczoraj zmotywował mnie do umycia podłogi, ponieważ piankowe puzzle 150x150 przestały mu wystarczać do zabawy. Co chwila jakaś zabawka przypadkiem wyrwie się poza teren wojtkowy i koniecznie trzeba po nią iść. Wczoraj przerabiałam również otwieranie szafek i szuflad. Dziś Wojtek zauważył, że w doniczkach z kwiatkami jest ziemia. Bardzo fajna i ciekawa ziemia!

Tak więc pełza sobie Wojtek demolka a za Wojtkiem pełza matka wariatka, przerzucając co chwilę przedmioty z jego pola widzenia. Odsuwając kwiatki, domykając szafki, polerując koszulą podłogę i podkładając pieluchę pod cieknącą ślinę. Fajnie jest. Liczę na spadek wagi do końca miesiąca (swojej oczywiście).

Przechodząc do tematu kulinarnego to zrobiłam całkiem pyszną zupkę dla Wojtka. Mimo, że bez przypraw jedliśmy raze…

Szybki post o małym postępie! i KONKURS!

Weekend jak zwykle minął tak, jakby go wcale nie było. Zawsze tyle rzeczy jest do zrobienia, że nagle bach! Robi się wieczór, potem szkoda czasu na wieczorne siedzenie, poświęcanie sobotniego wieczoru na korzyść snu... i ten poranek, kiedy z elektronicznej niani płynie melodyjne "bleeeaaa, aaaa, baaaaaaa". Wojtek wstał! Terrorysta malutki kochany:)
Mam zaszczyt zameldować wojtkowy sukces. Zaczął się przemieszczać! Trudno nazwać to jeszcze pełzaniem, jednak przemieszcza się do przodu. Myślę, że to kwestia 2-3 dni i będzie śmigał po całym domu. Chyba muszę wyciągnąć szmatkę do podłogi...

Ostatnio zaczytałam się... w piąknie pisanym blogu o zmaganiach podwójnej mamy z dziećmi
http://godzillapozera.blogspot.com/ - polecam!

Na dokładkę mały (pierwszy) konkurs!!


Do wygrania drobne upominki - klips do smoczka oraz smoczek Canpol Babies. Jeśli uzyskamy 100 udostępnień przewidujemy nagrody dodatkowe!
Zasady są umieszczone na facebooku:)
Tutaj informacje o konkursie :)

Podyskutujmy...o rumorze w kościele :)

Ostatnio skacząc po różnych stronkach na facebooku w oczy wpadł mi pewien "post", "prośba", czy nawet nazwę to "żal". Posta napisała dość młoda osoba, szacuję ją osobiście na około 19-20 lat. Pozwolę sobie zacytować treść posta:
"DRODZY RODZICE!

Kiedy wchodzę do Kościoła, zauważam, że przychodzą rodzice z małymi dziećmi. W trakcie odprawiania mszy słyszę ich płacz, krzyk, a nawet piskliwe wrzaski na cały budynek. Wg mnie takie dzieci nie rozumieją, co się w Kościele dzieje. Również nie potrafią zachować się jak inni. Rodzice się modlą, a dziecko nagle płacze. Nawet przez to nie można zwrócić uwagi ani na Ewangelię, ani na kazania. Często matki wychodzą z pociechami, aby innym nie przeszkadzały, i więcej z nimi nie wracają. Około roczne dzieci zaczynają interesować się światem – to naturalne z ich strony. Ale, gdy są brane do Kościoła – są dręczone przez rodziców. Jest to niemal brak wyobraźni! Jak można wprowadzać takie dziecko, jak jeszcze nie wie, o …

Wojtek testuje - MAM TWISTER - GRYZAK ZABAWKA 6+

Dziś troszkę o produktach dla dzieci. Wyszło na to, że znów testujemy gryzak - tym razem zdecydowanie bardziej rozbudowany od poprzedniego. Frajda podobna. 
Poprzedni test znajdziecie po tym linkiem:
http://moc-cynamonu.blogspot.com/2012/12/siedmiomiesiecznica.html
Po świętach Wojtek dostał paczuszkę od MAM BABY. Tym samym rozpoczęliśmy testowanie nowego gryzaczka. Od razu jego uwagę zwróciła grzechotka zamontowana w środku zabawki - gryzaka. Dzięki niej tak długo zajęło mi udokumentowanie zabaw z produktem, gdyż super fotografem nie jestem a dziesiątki zdjęć było rozmazanych...
 Gryzaczek posiada cztery odgałęzienia do gryzienia. Każde ma inną strukturę, więc dziecko szybko może wybrać swoją ulubioną część do zaspokajania dziąsełkowych bóli. Dodatkowo, każda część gryzaka ma inną twardość, maluch szybko dopasuje sobie tą najbardziej atrakcyjną w danej chwili.
Znów gryzak trafił w nasze przeciągające się ząbkowanie i ukoił Wojtka dziąsła. Tym razem w rezultacie przebił nam się pierwsz…

Mamy pierwszy ZĄB!

Zanim zaczęłam pisać posta, a właściwie pisząc tytuł zastanawiałam się kiedy to ja o tych zębach zaczęłam...

Rosły, rosły i wszystko co tylko się przytrafiało, bolało, ulewało, kupczyło na rzadko to była wina zębów.
W dniu dzisiejszym, mogę oświadczyć wszem i wobec, żeząb się pojawił!

Lewa dolna jedyneczka. Oczywiście dopiero wystaje z dziąsła a jednak udało się Wojtkowi mnie dziś "nią" czy "nim" ugryźć :) Tak więc teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dzisiejszy Wojciech był taki jaki był (a dał mi w kość baardzo) bo ząb!

Dzisiejszy dzień spędziliśmy w domu patrząc za okno na opadające płatki śniegu. Nasze wielkie miasto zostało sparaliżowane atakiem zimy (któż by jej się spodziewał o tej porze roku?). Późnym popołudniem jadąc do sklepu za sznurkiem aut wychodziłam z siebie. Rozumiem ostrożność kierowców, ale niektórzy wielce przesadzają. Szanuję także jeżdżące L-ki po mieście, jednak są warunki, w których mogliby odpuścić nauki - takimi są godziny szczytu…

7 ciekawostek o Wojtusiowej Mamie!

Otrzymałam wyróżnienie od Mamade:  Versatile Blogger Award.
Czuję się z tym bardzo fajnie ! Dziękuję :)




Szczegółowe zasady zabawy/wyróżnienia są następujące: każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
- pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
- nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.


7 smacznych kąsków o mnie:
1. Jako dziecko śniły mi się "koszmary" o złodziejach grasujących po rodzinnym domu. Moim celem było zaprzyjaźnienie się z wrogiem.
2. Nie umiem zasnąć bez majtek.
3. Pierogi ruskie polewam śmietaną i maggi. 
4. Posiadam 4 kyu (zielony pas) w karate kyokushin. (kolejność stopni karate)
5. Nie lubię wątróbki, kaszanki, wiórek kokosowych, pasztetu.
6. Nie palę od 3 lat (luty 2010)
7. Mam 5 dziurek w lewym uchu i przebity pępek.

Zaskoczeni? :)

Do ujawnienia skrawka siebie zapraszam:

http://mamaszy…

Nasz wesoły dzień

Serce się raduje, kiedy małe serduszko jest radosne. Najważniejsze, że zdrowe. Wczorajsza wizyta u kardiologa potwierdziła, że Wojtulkowe komory się domykają i nie ma już między nimi prawie wcale przecieku. Kolejna kontrola będzie tylko formalnością - zapewniła nas pani doktor.
Dziś zaliczyliśmy też wizytę u naszej pani Kasi - rehabilitantki. Wojtek bardzo ładnie ćwiczył i byłam z niego dumna, bo wytrzymał na ćwiczeniach dłużej niż zwykle. Przez dziąsełka widać już dwa białe ślady - całą złość byłą chyba spowodowana idącymi zębulami. Złość podwójna - bo dwoma na raz!





Nadal wszystko jest cenne, gdy prowadzi do buźki, no i oczywiście smok na posterunku!

Poniedziałek!

Spędziłam dziś z Wojtkiem przyjemny poranek. Był dziś inny niż zwykle. Wesoły, uśmiechnięty, radosny... turlał się to po łóżku, to po podłodze - rozłożyłam mu kołdrę i koc, żeby turlając się nie tłukł głową o ziemię. Dawno nie mieliśmy tak wesołego przedpołudnia, a obawiałam się go od jakiegoś czasu. Święta się skończyły, dni wolne odeszły i musze radzić sobie sama póki B jest w pracy. A pracuje różnie. Wychodzi przed 6 rano a wraca między 16:00 a 19:00. Ciężko jest.

Zastanawiam się co zrobić, żeby być lepiej rozumianą. Przykro mi, że B nie zdaje sobie sprawy jaką ciężką pracą jest bycie mamą, że siedzenie w domu z Wojtkiem nie polega na "siedzeniu". Że wstawanie co godzinę, a czasem co 15 minut w nocy kosztuje sporo wysiłku. Tym samym wstając w piątek rano mam około 50% sił w porównaniu do poniedziałkowego poranka.

W weekend Wojtek dał nam popalić. Marudził na każdym kroku, nic mu nie pasowało. Najbardziej pasuje mu, kiedy biorę na ręce i chodzę po domu. Skąd mu się to wzię…

Plany na przyszły tydzień i pierwszy spacer w spacerówce...

Chcę już wiosnę! Zdecydowanie. Dziś podjęliśmy próbę przespacerowania się z Wojtkiem w spacerówce. Ponieważ jeszcze nie siedzi sam, to oparcie miał tylko lekko podwyższone, jednak mógł sobie świat obserwować. Strasznie wiało na dworze więc spacer nie był zbyt długi. Pierwsze 10 minut Wojtek był zafascynowany tym, że w końcu może oglądać gdzie to mama go wozi. Kolejne minuty chciałam żeby dom dodatkowo się do nas zbliżał, bo Wojtek wykręcał się i marudził. Nie wiem jeszcze dlaczego. Może za gorąco, może niewygodnie. Liczę na lepszą współpracę w wózku, bo wiele muszę w przyszłym tygodniu pozałatwiać. 
Czeka nas UKG serducha + EKG. Pierwsze EKG Wojtek miał jak był malutki więc nie wyrywał kabelków... jednak tego właśnie się obawiam, bo może urządzić sobie z badania niezłą zabawę. Podczas badania UKG liczę na poprawę (Wojtek ma niedomknięte komory - przypadłość wielu wcześniaków najczęściej zanikająca do 2-go roku życia). 
Dodam jeszcze, że przychodnia bardzo nieprzyjazna wózkom. Nie ma …

Witaj 2013! Opis nocy sylwestrowej!

Sączyłam pyszne shandy przyrządzone przez mojego męża. Cały ten pyszny trunek a właściwie jego połowa starczyła mi na całą sylwestrową zabawę. Jajka z wkładem musztardowo-cebylowym zagryzałam pysznym sushi zdobytym sprytnie przez moją mamę od mojego młodszego brata - z zamiłowania kucharza rodzinnego. Do tego sałatka warzywna mojej mamy i moja sałatka kebabowa. W tle utwory naprzemiennie puszczane z TV - TVP2 i Polsat. Wojtek w tym czasie uraczył nas błogim snem...


Puszczanie petard przed samą godziną "ZERO" zawsze było bardzo modne. Zwykle już tydzień przed, dzień przed, kilka godzin przed i tak do samej 24:00 co chwilę coś. Każdy kolejny huk i wybuch przyprawiał mnie o nerwa i strach przed obudzeniem Wojtka. Bałam się, że nie byłoby to zwykłe przebudzenie, a histeryczne przebudzenie się ze strachem (w skrócie - pół godziny bujania i usypiania).  Ku naszemu zdziwieniu Wojtka nie obchodziły małe wybuchy na dworze, no ale jeszcze nie doszliśmy do sedna wieczoru, na który cze…