Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Wspomnienie 1-go listopada...

Dziś 1-go listopada jest TEN dzień.  Nigdy nie czułam tego dnia, jako bardzo ważnego, mojego... Inaczej jest od 3 lat, kiedy cząstka mnie, mojego serca leży tak daleko, nie mogę dotknąć przytulić. Nic nie mogę.
W TYM dniu nie pamiętam, nie wspominam inaczej. W TYM dniu jestem tak samo jak na co dzień.  TEN dzień jest chyba dla osób takich, jaką ja byłam jeszcze 4 lata temu. Dla tych co na co dzień są daleko, rzadko wspominają. To dzień, w którym mogą wspólnie iść wspomnieć, zapalić znicz.
W tym dniu myślę o moich bliskich zmarłych, także tych dalszych.
Dziadek,ojciec taty. Znam dziadka tylko i wyłącznie z cmentarza. Zginął jak mój ojciec był jeszcze dzieckiem. Co mogę powiedzieć o nim? Niewiele wiem...Był bardzo podobny do mojego brata. Wymalowany brat. Od dziecka zapalam dziadkowi znicz na pomniku. 

Dziadek, ojciec mamy. Nigdy go nie poznałam, choć miałam kilkanaście lat jak zmarł. Najbliżej swojego dziadka byłam właśnie na cmentarzu. 
Prababcia. Wspaniała kobieta o białych włosach.…

4 powody dla których piszę

Każdy piszący - bloga, książkę, pamiętnik ma różne powody do pisania. Ja piszę odkąd pamiętam, niestety mój poprzedni blog skasowałam pod wpływem emocji i bardzo tego żałuję. Ponoć dane te (pisane) są nie do odzyskania nad czym ubolewam do dziś. Wracając do tematu, dlaczego piszę?


1. Po pierwsze dla siebie. Jest to dla mnie chwila, kiedy wyładowuję coś z siebie. Można zwrócić uwagę, że nie piszę regularnie. Piszę, gdy mam coś do przekazania, zapisania. Wyrażenia opinii.
2. Piszę dla Wojtka. Chcę, aby kiedyś mógł przeczytać co działo się w jego życiu. Najmłodsze lata to okres, który nie zostaje w pełni w pamięci dziecka. Sama chciałabym przeczytać zapiski mojej mamy, taki codziennik. Może znalazłabym kilka odpowiedzi na pytania, które mnie nurtują?
3. Piszę/ nie piszę pod publikę. Właściwie zdarza mi się, generalnie kiedy mam problem i oczekuję rad i podpowiedzi. Blog w takich momentach świetnie się sprawdza. Nie nazwałabym tego pisaniem pod publikę, ale też dzięki temu nie posiadam (…

Dlaczego nie czytam popularnych blogów parentingowych?

Bo mnie trafia. Środowisko blogujących matek bardzo zmieniło się ostatnimi czasy. Wyrastają jak grzyby po deszczu i wciskają nos w największe mrowiska. Piszą pod publikę, co gorsza - pod hejterów. Nie rozumiem rozumowania, które z góry zakłada inwazję negatywów.
"Maluję usta dziecku szminką "XYZ" i kij Ci do tego".
Maluj swojemu 3 letniemu dziecku usta, by zareklamować szminkę producenta, który co najwyżej wyśle Ci ją do testów za darmo. Za darmo działa na niektórych jak marchewka na królika, co więcej - robi z matki zombie. Reklama reklamą, ale po co po trupach do celu? Jak można pisać artykuł
w stylu "Robię tak, cokolwiek nie powiesz, mam CIę w dupie". Nastawienie negatywne od początku odrzuciło mnie od kilku blogów. Mimo że ładne,, schludne - niestety ile można.
Afery cukierkowe.
Jak afera to na całego, gorzej niż w teleexpresie. O jednym zdarzeniu trąbią we wszystkich stacjach, na szczęście 2-3 dni i afera się wycisza. Gorzej w blogosferze. Zwykły teks…

Wojtek powiedział :)

W lesie:
W: "Dzikuuu...dzikuuu"
JA: Nie wołaj dzika, bo jest groźny, co zrobimy jak przyjdzie?
W: "Coś zrobię"
JA: "Ale co zrobisz? Co Coś?"
W: Coś wymyślę.



Dziadek śpiewa w aucie..
W: CISZA!  (dziadek nadal nuci)
W: Cisza, bo przyjdzie DUD!

Dziadek: A kto to jest DUD Wojtuś?
W: Dud to jest taki drań.



Po kąpieli Wojtek otulony w ręcznik przytula się do mnie i mówi:
-Jesteś słodka.


"Babciu Babuniu, popatrz jaki pięęęękny buldożer :D"

Wojtek bierze w dwie rączki "głowę" taty, przekręca ją w moją stronę i mówi:
"Na mamę patrz" :)



Podczas rzucania kamieniami do wody:
Ja: Wojtusiu, babcia już do nas idzie, może pójdziemy jej poszukać?
W: Nie... sama przyjdzie. 


3 rzeczy, które gwarantują udany wyjazd

Wybraliśmy się na weekend, całkiem spontanicznie w Kotlinę Kłodzką. Bałam się, bo była to pierwsza dalsza podróż Wojtka. Dotychczas spędzał w aucie max 20 minut. 
Nie martwiłam się jednak o zapewnienie atrakcji podczas trasy, ponieważ Wojtek stwarza je sobie sam. Ma niewyobrażalnie wyostrzony wzrok, spostrzegawczość. Zauważa jadący motor zanim zdążę się zorientować, że będzie jechał. Tak samo jest z traktorami. Do dziś zastanawiam się, który z nich jest dla niego ważniejszy. :)
1. Przestrzeń
 W gospodarstwie agroturystycznym przywitał nas niezwykle przyjazny owczarek Maksiu. Wojtek szybko zapamiętał jego imię, głaskał, przytulał i nalegał na wspólną zabawę.  Szybko sobie zaufali, a ja nie miałam najmniejszych obaw, że Wojtek jest bezpieczny. Teren do biegania był wielki (na zdjęciu tylko część gospodarstwa). Po lewej część mieszkalna, po prawej stare budynki gospodarcze przekształcone na potrzeby agroturystyki w saunę, salę bilardową. Z tyłu był spory plac zabaw.
Nie omieszkaliśmy odw…

Rosnę !