Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą urodziny

16-05-2014 czyli drugie urodziny Wojtka.

Kiedy to minęło? Czy to oznacza, że mój blog ma ponad dwa lata? Właściwie, to czy kiedyś mu go pokażę? Mam nadzieję, że tak. Dwulatek. Osóbka nie do odgadnięcia. Osóbka tak świadoma swoich wyborów, reakcji i innych wszelkich zachowań.  Jako dwulatek Wojtek potrafi złożyć mało skomplikowane zdanie (sprawa bardziej się komplikuje, kiedy chce powiedzieć więcej, jednak nie ma to większego środka przekazu, gdyż jego język zaczyna się plątać i nic nie rozumiem :) ) Potrafi nazwać dwa kolory (żółty i czerwony), jednak rozpoznaje większość barw wskazując na konkretne, gdy go o to zapytam. Jest nadzwyczajnie kulturalny. Używa słów "proszę, "dziękuję" "przepraszam" - całkiem świadomie i zawsze w odpowiednich momentach.  Próbuje śpiewać krótkie zasłyszane melodie (najczęściej z bajek). Rozpoznaje i nazywa postaci z bajek "świnka peppa" "tata świnka" "mama świnka" ( i czym mnie zadziwił ostatnio - postaci dru...

Nie Fit Sobota:P

W sobotę moja dieta legła w gruzach na rzecz tego cudownego dzieła Wykonawcą jest kucharzo-barmano-informatyk - mój brat i zarazem chrzestny Wojtusia. Tort był pyszny, ale psychika bolała.... bo jednak dwa tygodnie diety i ćwiczeń za mną. Czuję się świetnie, zakwasów brak, efekty już powoli zaczynam dostrzegać. Pierwszy to -5cm w pasie a drugi to -2kg na wadze. Jestem wręcz zajarana i chcę ćwiczyć jeszcze i jeszcze... Jak dojdę do "perfekcji" chętnie podzielę się efektami wizualnymi, ale chyba już nie tak publicznie :) Mój projekt dieta znajdziecie tutaj https://www.facebook.com/Fitmaminka No i jeszcze obowiązkowa fota z czwartkowego wypadu do zoo  Takie oto zwierzątka straszą małe dzieci w mini zoo....

Rok bez dnia.

Rok temu... pisałam do męża smsy z prośbą o dostarczenie wody batoników i arbuza do szpitala. Innej piżamy, kremu i laptopa, bo miałam wrażenie, że utknęłam tam na zawsze. Gdy nadszedł wieczór zaczęłam się źle czuć, co zgłaszałam lekarzowi. Lekarz popatrzył na mnie jak na histeryczkę i rzekł: "jest Pani w ciąży, dlatego boli". Prosiłam o dodatkowe badanie KTG, jednak powiedzieli mi, że nie ma takiej potrzeby. Przeszła mnie myśl...wyśpij się w nocy. Dostałam tabletki uspokajające i leżałam z otwartymi oczami do rana. Rano zgłaszając skurcze byłam znów bagatelizowana. Dobrze, że ktoś ryknął na lekarzy i otworzył mi oczy. Nie ufam.... nie można im ufać. To ludzie jak wszyscy inni, zmęczeni czasem 24 godzinną pracą. Jak mogą być świadomi tego co robią? Jak mogą być czujni? 16.05.2012 o godzinie 13:00 urodził się mój mały sens życia. Ktoś, kto kazał mi żyć, żeby być z nim i się nim opiekować. Nie mogę uwierzyć, że to już rok. ! Z 50 cm urósł do 88, z 2600g przytył do prawie ...

Źle...

Nie ma wyraźnej granicy pomiędzy zwykłym złym samopoczuciem a depresją. Istnieją jednak towarzyszące ogólnemu smutkowi pewne wyznaczniki, które pozwalają postawić diagnozę. Są to między innymi problemy z zasypianiem, częste budzenie się w nocy, lub odwrotnie – nadmierna senność. Towarzyszący choremu na co dzień świat widziany jest w czarnych barwach, do tego dokucza mu nieumiejętność skupienia się. Chory na depresję odsuwa się od ludzi, niechętnie rozmawia, ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Czasem mam wrażenie, że wszystko się zgadza. Siedzę na jakiejś dziwnej huśtawce, co przez chwilę pozwala mi się cieszyć, a za moment tak wkurzyć, że nie mam ochoty na nic. Czuję, że coś, co powinno być oczywiste i naturalne zawsze muszę poprzedzać prośbą, lub planem. Czasem coś, co wydaje mi się idealne, zgrane, sypie się w jednym momencie i z tej szczęśliwej euforii przechodzę niemal w nienawiść, potem obojętność...potem zwykle znów wznoszę się na ten szczęśliwy stan. Mam tego d...

26

26 lat jestem na tej ziemi... z czego: 26 lat córką 22 lata siostrą 8 lat partnerką życiową 1,5 roku żoną i matką... ps. Chwilowy brak czasu przysłania mi możliwości pisania. Nadrobię wszystko niebawem!

Połowa urodzin Wojtusia

Mimo, że co miesiąc przeżywam kolejny "miesiąc razem" z Wojtkiem, to dziś mamy święto szczególne..pół-urodzinki, pół roczku, pół pół pół :) To było chwilę temu, kiedy go rodziłam, kiedy zobaczyłam pierwszy uśmiech, włoski, malutki nosek... kocham go z dnia na dzień coraz bardziej i rozświetla moje nie zawsze słoneczne życie. Powyżej fotka jeszcze ze szpitala...gdzie moje małe serduszko ważyło niespełna 3kg. A dziś, Pan solenizant spędził cały dzień z mamusią na leniuchowaniu, jedzeniu, spaniu i zabawie:) Fajnie było a co! Tylko pół torta i pół świeczki nie było... Kocham

Kiedy to Wojciech przyszedł na świat... mój happy end!

Hej:) No to piszę jak to wszystko się działo... 1 maja po wygrzewaniu się w cieniu na działeczce mocno źle się czułam i postanowiłam pojechać na IP żeby chociaż zrobili KTG bo Wojtaszek kopał mnie tak mocno że cała byłam w strachu. Dodatkowo czułam dziwne "pulsowanie" w brzuchu co na pewno nie było jego czkawką... Odmówili mi KTG, ewentualnie kazali kłaść się na oddział, bo "takie procedury" a rano do domu. KTG podłączyli mi koło 22:00 trwało 2,5 godziny... słyszałam jak puls co chwile spada do 110 i włącza się lampka alarmowa. Co chwile ktoś przychodził i kazał mi zmieniać pozycje. Całą noc nie spałam, wiedziałam że KTG nie wychodzi „idealnie” a mimo to w końcu je odłączyli i kazali spać. Rano 2 maja powtórzyli KTG i wyszło rewelacyjnie. Powiedzieli że pójde do domu ale jeszcze dla pewności zrobili USG z przepływami i... okazało się, że wód bardzo mało - kazali zostać na oddziale. W między czasie KTG wychodziło raz dobrze, raz "zbyt płask...