Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

Standardy społeczności. What the fuck?!

Swojego czasu przyglądałam się słynnym "zapytaniom" na facebooku. Oczywiście tematyka nienawiści, zawiści i złośliwości musi zostać poruszona. Chodzi jak zwykle o matki. Matki, które byle sobie dosrać potrafią zatrząść ziemią. Może to dlatego, że nie widzimy ich dziwacznych min muszą wyrażać swoje zdanie w sposób wulgarny i obraźliwy? Co internet zrobił z ludźmi?
Co z tymi granicami??? :)
Otóż od jakiegoś czasu nie odpowiadam i nie udzielam się w dyskusjach na tematy tak błahe jak mleko, pampersy i wychowanie dziecka. To co myślę piszę tutaj, nie zarzucając innym matką, że są mniej idealne niż im się wydaje. Tak jest lepiej. Co zatem zrobić, kiedy komentarz ewidentnie nas obraża? Postanowiłam zabłysnąć i zgłosić taki fakt do facebooka jako naruszenie zasad. Konkretnie - obraźliwy, propagujący nienawiść komentarz, gdzie "matka idealna" nazywa wszystkie inne głupimi pizdami, gdyż karmią dziecko inaczej niż ona. Można się poczuć źle? Można.  Oto kilka standardów face…

Smutny wpis, bo smutek wraca.

Smutek wraca właśnie w tych słabych momentach. Jak czuję się niepewnie, źle, chcę zniknąć...


Czas ciągle płynie, ucieka wręcz...
Choć kiedyś ciągle myślałam, że..
Bez Ciebie czas mój też się zatrzyma,
i wzlecę do chmur by rękę Twą trzymać,
by chociaż raz móc dotknąć, całować,
by Ciebie całego móc w siebie schować.
By cię ochronić, by razem być,
żebyśmy nie żyjąc mogli razem żyć.
Rany na sercu los mi zostawił,
biorąc mi Ciebie w duchu mnie zabił.
Skąd czerpać siły mój drogi Aniele,
by anielską mamą być w tym ziemskim ciele.
By ziemską mamą być dla rodzeństwa,
by nie ujmować Tobie pierwszeństwa.
Przecież Ty miałeś być tutaj z nami,
czekałam na Ciebie z wszystkimi rzeczami.
Czekałam z babcią, dziadkiem i tatą.
Czekaliśmy wszyscy, lecz co los na to?
Zadrwił z mej kruchej osoby,
serce mi wyrwał i cisnął o ziemię,
dlaczego dotknęło nas śmierci brzemię?
Czy aż tak zła byłam?
Czym zawiniłam?
Do końca życia będę pamiętać,
jak to zostałam przez los przeklęta...

Toksycznie.

Dziś...3 dzień po urlopie siedząc po uszy w papierach doznałam olśnienia. Mam dość radia. Chciałam koniecznie znaleźć coś, co mnie naładuje, bo ostatnio nie jest kolorowo. Obawiam się nawet, że już kolorowo nie będzie.
Doznałam katharsis włączając youtube podłączając słuchawki do komputera i puszczając coraz to inne kawałki, których w radiu nie mam możliwości usłyszeć. Przy muzyce dusza się uspokaja. Jednak targały mną skrajne emocje. Raz bodziec do działania, pomyślałam nawet, że będzie dobrze, bo mi tak dobrze. Przy kolejnym kawałku pomyślałam, że jakoś sama dam radę, jakoś to będzie, jakoś się potoczy. Na pewno przecież jest droga by odzyskać utracony spokój. Wybór jest niestety trudny. Można odzyskać ten spokój razem, albo osobno. 
Brak mi argumentów, brak mi słów. To co się ostatnio dzieje w moim osobistym życiu przerasta mnie. Nie jestem w stanie sobie logicznie wytłumaczyć czego chcę w życiu. Dawać robić z siebie idiotkę i ofiarę, czy być spokojną... Dużą rolę grają uczucia. G…

Matka narzekająca. Matka obibok.

Kim właściwie jest normalna mama? Czy to taka, co dba o dziecko? Może taka co dba o siebie i dziecko? Jeszcze inaczej - może to ta, co dba o dziecko, dom, męża i jak przyjdzie czas to i o siebie?
Jak kreujemy super mamy?
To matka bawiąca się z uśmiechniętą miną ze swoimi dziećmi, w nieskazitelnie czystym domu. STOP. Matka ubrana w wyprasowany fartuszek pichcąca przepyszny dwudaniowy obiad w nieskazitelnie czystej kuchni. STOP. Matka podająca do stołu, przytulająca męża, uśmiechnięta do rodzinnego zdjęcia. STOP
Brzmi nudno, albo jakby miały być to 3 matki jednocześnie.


Ciężko tu dyskutować z bezdzietnymi ludźmi. Nie ważne, czy z konieczności, czy z wyboru, kiedy to wspomnę, że nie mam na coś czasu, albo coś mi trudniej ogarnąć mam wrażenie, że narzekam. Gdy wypomnę mężowi nocne wypady z domu powołując się na moje wyjścia i wejścia zostaję ogłoszona cierpiętnicą. Tak. Tak właśnie. 
Jak być tak idealną matką pracując po 8 godzin dziennie, z czego co najmniej godzina schodzi na dojazd do…

Uśmiech na każdą łzę.

Uśmiech.

Jak oznajmia, że "Wojtuś wstał", "Wojtuś zbudził" podczas krzyku "OOOOTÓÓÓŻŻŻŻ", gdy tylko otworzyły mu się oczy i chce wyjść z łóżeczka.

Iskry w oczach,

gdy uświadamia sobie, że będzie to piękny dzień, bo właśnie wstał, wszystkie zabawki na niego czekają, a mama lub tato w kuchni szykują mleko poranne.

Wojtek uśmiecha się cały czas. Nie ma okazji, która nie została obdarowana jego uśmiechem. Uśmiech jest wyjątkowy, szczery, promieniujący.

Z kilku obserwacji wiem, że nie wszystkie dzieci tak mają. Owszem, Wojtek się także złości, ale krótko. Gdybym miała wpleść procentowo jego "złą" minkę w rachunek dnia byłoby to może 5%.

Miłość. Wojtek wie co znaczy kochać. Oznajmia nam to bardzo często.

Podbiega, przytula i mówi tym swoim niszczycielsko-słodkim głosikiem :"Kocham Cię Mamusiu, bardzo".

"Moja Mamusia" "Mój tatuś" "Moja Babunia" - nie może bez nas się obejść. Ma to też swoje gorsze strony - Wojtek…

Korporacja sracja! Bez cenzury...

Część pierwszą, sprzed roku znajdziecie tutaj: Wyścig Szczurów
Numerze Czterdzieści, żegnamy się dziś z Panią, ponieważ Pani wyniki były najgorsze pośród zespołu. Braliśmy pod uwagę Pani pracę w lipcu, niestety nie możemy nic zrobić... tak tak. Wiemy, że była Pani na 3 tygodniowym urlopie, który sami Pani udzieliliśmy, który Pani należał się za wytrwałą i efektywną pracę. Niestety do naszej dzisiejszej loterii wylosowaliśmy miesiąc lipiec, w którym, mimo, że efektywnie Pani pracowała nie przełożyło się to na oczekiwany efekt-końcowy. Niestety nie jesteśmy z Pani zadowoleni patrząc na pryzmat TEGO miesiąca, który był decydujący. Tak. Wiemy, że jest Pani matką małego dziecka, mimo to nie jest to wytłumaczeniem. Generalnie, nie obchodzi nas gdzie Pani byłą w lipcu, obchodzi nas wynik. Żegnamy się więc numerze Czterdzieści, już nie istniejesz na korporacyjnej liście. 



Korporacja. Jesteś tylko jebanym numerkiem na liście gości. Gości korporacyjnych.  Rotacja. Rotacja jest tak samo ważna, j…