Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą rozwój

Pozowanie do zdjęć :)

Zaraz minie 22 miesiące, gdy przyszedł na świat z drobną pomocą niezastąpionych lekarzy z Opolskiego szpitala. Dokładnie jednego z TYCH, na których dziś nieznający wieszają psy, a właściwie jednego z nich. Lecz nie o tym dzisiaj. O rozwoju. Co potrafi 22 miesięczne dziecko? Wojtek (edytowane:)  nie potrafi usiedzieć w miejscu. Niemal wszędzie gdzie zmierza - biegnie. Rusza się tak dużo, że nie jestem w stanie ogarnąć momentu, kiedy siedzi spokojnie. Podczas oglądania bajki, jedzenia, (nawet leżenia!) musi się ruszać, choćby nogą, rączką, głową. Mówi. Mówi bardzo dużo. Nie raz jest to coś bardzo niezrozumjiałego, jak monolog, lecz czasem da się porozmawiać z własnym dzieckiem. Jego ulubione wyrazy to "tutaj", "nie" "nie ma". Układa wieże z klocków. Nawet 10 piętrowe :) Układa sam 9 elementowe puzzle. Pozuje do zdjęć, co będzie kwintesencją wpisu:

gadamy...;)

Dla każdych rodziców najbardziej emocjonujący jest rozwój dziecka. Z wstrzymaniem oddechu czekamy, aż Wojtek zrobi coś nowego...powie coś, zaśmieje się inaczej niż zwykle..zmieni coś w sobie. Zasób słów mamy coraz większy. Jednak, "mama" Wojtkowi się już znudziło. Zdecydowanie używa tych "zlepek" słów w momencie, jak marudzi...krzyczy czy niemal płacze. Jak ma dobry humorek (a jest tak bardzo często) na tapecie jest "ta-ta-ta". Otwiera buzie, widać iskierki w oczach i koncert "ta-ta-ta-ta-ta-"... czasem jeszcze "ba" czy "pa". Potrafi budząc się o 5 rano na swoją porcję mleka głośno gaworzyć "ta-ta-ta". A śmiech? Śmiech to powinien być osobny rozdział bloga. Wojtek uwielbia się śmiać, a ostatnio nawet śmiejąc się sam siebie słucha...i śmieje się ze swojego śmiechu. Odgłosy wydaje czasem nieziemskie... a tutaj dowód na moje pedagogiczne zdolności (śmiech):

Czas...

Po krótkim intensywnym weekendzie nastał poniedziałek. Czemu mam wrażenie, że czas uciekając ślimaczy się niemiłosiernie? Ucieka, gdy Wojtek śpi, a ślimaczy się, jak czekamy razem na powrót Męża z pracy. Dodatkowo, mam wrażenie, że co chwila obracam kartkę w kalendarzu... Maj... Czerwiec... Lipiec... Sierpień... Wrzesień... Zrobiliśmy mega postępy... ale po ostatniej wizycie INNEGO lekarza niż chodzimy normalnie, zaprzestałam ćwiczeń Vojtą. Zobaczył Wojtka i stwierdził, że świetnie się rozwija, zdrowy chłopak i że niepotrzebnie się go "czepiamy". W środę mam wizytę w poradni rehabilitacyjnej i pogadamy z panią rehabilitantką na ten temat. W sumie to przerwa była z powodu kataru po pas...ale i tak widzę, że Wojtek robi coraz więcej. Mam wrażenie, że niedługo zacznie nam pełzać, bo ma wszelkie zalążki ku temu:)