Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą kontrola

W imię miłości?

Bąbelek kończy dziś 2 miesiące... niby tak szybko zleciało a to dalej tak malutko. Oglądałam przed momentem fotki jak miał około 2 tygodnie. Był tak malusi, że mieścił mi się na przedramieniu. Mogłabym o nim pisać książkę, jest tak kochany. Ostatnio zaczął świadomie się uśmiechać - jest to chyba jedyny prawdziwy i pełen miłości uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Nie wymuszony, nie udawany... jest jedyny i niepowtarzalny, a najważniejsze jest to, że leczy wszystko. Czasem, kiedy jest mi smutno uśmiecham się do niego i patrzę na te błyszczące oczka, które odwzajemniają uśmiech, to cudowne. Jestem zmęczona. Absolutnie nie macierzyństwem, bo poświęciłam się tej roli w pełni i niczego nie mogę sobie zarzucić... Karmię średnio co 3 godziny, (w nocy mam przerwę czasem 5 co mnie bardzo cieszy bo inaczej bym padła). Wstaję codziennie około 6 na równe nogi i zajmuję się Wojtkiem. W ciągu dwóch miesięcy udało mi się uciąć sobie 2 godzinną drzemkę przed południem. O 22:00 jestem nie do życia i...

Nieszczerość kontrolowana

Zdecydowanie uważam, że trzeba umieć kontrolować swoje ja. W sieci choć jesteśmy anonimowi (poniekąd, ponieważ wiele osób do których kierujemy słowa faktycznie je czytają i odbierają osobiście), to musimy pamiętać, że są jeszcze inni odbiorcy naszego życia. Czy warto je koloryzować? Czy pisząc o życiu powinno nam zależeć na "trzecioplanowych" odbiorcach? Tak. Pod warunkiem jednak, że piszemy bajkę, opowiadania, książkę. Co będzie wtedy lepszym chwytem marketingowym? Opowieść o biedzie, smutku, dekoloryzacji życia, czy raczej o radości, spełnieniu widzianych przez różowe okulary... hm. Wydaje mi się, że pierwsza wersja będzie bardziej popularna, ponieważ jak radości jest za dużo to i odbiorcy nie są zadowoleni. A w moim życiu? Wiele wersji się przewinęło...ale cały czas czekam na tą euforię radości. Niech nadejdzie już niedługo. Dlatego nie piszę pod publikę. Nie oczekuję zazdrości czy współczucia. Podziwu. Prawdziwej zazdrości nie poznam namacalnie (choć na pewno takowa i...