Bąbelek kończy dziś 2 miesiące... niby tak szybko zleciało a to dalej tak malutko. Oglądałam przed momentem fotki jak miał około 2 tygodnie. Był tak malusi, że mieścił mi się na przedramieniu. Mogłabym o nim pisać książkę, jest tak kochany. Ostatnio zaczął świadomie się uśmiechać - jest to chyba jedyny prawdziwy i pełen miłości uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Nie wymuszony, nie udawany... jest jedyny i niepowtarzalny, a najważniejsze jest to, że leczy wszystko. Czasem, kiedy jest mi smutno uśmiecham się do niego i patrzę na te błyszczące oczka, które odwzajemniają uśmiech, to cudowne. Jestem zmęczona. Absolutnie nie macierzyństwem, bo poświęciłam się tej roli w pełni i niczego nie mogę sobie zarzucić... Karmię średnio co 3 godziny, (w nocy mam przerwę czasem 5 co mnie bardzo cieszy bo inaczej bym padła). Wstaję codziennie około 6 na równe nogi i zajmuję się Wojtkiem. W ciągu dwóch miesięcy udało mi się uciąć sobie 2 godzinną drzemkę przed południem. O 22:00 jestem nie do życia i...
Blog matki wariatki :)