Dopiero co wyszło słońce, naładowało lekko moje spragnione promieni akumulatory, a tu już deszcz. Taka pogoda chyba najbardziej dołuje. Nie ma jak wystawić nosa z domu, dzień się dłuży, brak mi pomysłów na zabawy z Wojtkiem. Chciałabym już móc wyciągnąć kartki i kredki i rysować z nim co popadnie. Jestem cierpliwa, na wszystko przyjdzie czas. Na poprawę humoru potrenowałam wczoraj swoje umiejętności kulinarne. Zainspirował mnie jakiś czas temu mój brat, a że mój smak lubi powtórki z rozrywki zafundowałam nam tartę z pysznym słodkim wkładem. Jeśli kogoś interesowałby przepis piszcie śmiało w komentarzu. Życie moje składa się ostatnio z drobnych kroczków, celów, marzeń. Takich malutkich prowadzących do tych większych. Jeden kroczek ostatnio pokonałam :) Zrealizowałam pewien "punkt" na liście celów. Może kiedyś się pochwalę, jak zrealizuję resztę...
Blog matki wariatki :)