Przejdź do głównej zawartości

Jest moc.

Przyszedł dzisiaj na nasze 4-te piętro wyczekany fotelik samochodowy dla Wojtusia. Właściwie to przyniósł go nasz dobry znajomy kurier, który zawsze dźwiga nam spore rzeczy do tej naszej norki bez windy... Mi ciężko z zakupami wejść do domu, mimo że są wyważone na dwie ręce..a co dopiero rozhuśtanego we wszystkie strony Wojtka wnosić;)

Od dziś jeździmy bezpiecznie. Zdam jeszcze relacje, czy WOjtkowi podoba się fotelik...a wygląda on tak:


Super mi się podoba i jest jedynym, który pasuje do naszego seicento na przód:)

Jutro zaczynamy ostro rehabilitację metoda NDT BOBATH. Pisałam już wcześniej, że jest to metoda ćwiczeń rozwojowych poprzez zabawę. Jestem bardzo szczęśliwa, że możemy sobie na to pozwolić a wszystko to dzięki jednej i drugiej babci, które sponsorują dwie wizyty w tygodniu. Mam wielką nadzieję, na wielkie postępy.

Znalazłam dziś w "pamiętniczku" Wojtusia miejsce na odrysowanie rączki i nóżki..tylko jak ja mam to niby zrobić jak on cały czas się rusza? Rusza się przy kąpaniu, jedzeniu, zabawie, kołysaniu... chyba że jak śpi?? Myślę jeszcze co mogę ciekawego spisywać, żeby kiedyś mieć fajną pamiątkę..


W sprawach damsko-męskich milczę. Nie potrafię jakoś normalnie funkcjonować jako żona. Widząc męża słyszę tamte słowa... które są bardzo sprzeczne z uczuciami, którymi według niego mnie darzy. Jestem jak świeczka..zapalana i zdmuchiwana. Wosku coraz mniej... a mam wrażenie, że jak człowiek jest do czegoś zdolny...to będzie zdolny zawsze. Niestety moje serduszko jest złamane i nie potrafię tego zmienić. Dziwnie się czuję...

Dieta dupy nie urywa, ale kg mniej jest! Jest moc, czuje się dobrze. Tylko pić zapominam tej cholernej wody... jestem jak wielbłąd - magazynuję...:)

Komentarze

  1. Fotelik świetny, na pewno spodoba się Wojtusiowi :) Na dłuższą metę nie wytrzymasz w takiej atmosferze z mężem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy czy uda mi się go zamontować:) Próba już za 2 godzinki. A co do Męża... widzimy się właściwie o 5 rano - kiedy ja karmię Wojtka a on szykuje się do pracy i 2 godzinki wieczorem. Więc rozłąka suszy te otwarte rany..ale nie zabliźnia:/

      Usuń
    2. I co dałaś radę? Może wieczorem uda się jakoś to zalagodzić

      Usuń
    3. i rozumiem, ze już byla mala przejażdżka?:D

      Usuń
    4. Pojechaliśmy na rehabilitację. Co się nadźwigałam i nawkładałam Wojtka do fotelika to moje. Jak dziki dzik się czuję :D

      Usuń
  2. Możesz zawsze pomalować Wojtusiową rączkę i stópkę i odbić na kartce w pamiętniku. Pamiątka będzie a mały nie będzie się tak "wierzgał" niż przy odrysowaniu. Mam nadzieję że kontakty z mężem się polepszą. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny fotelik, też niebawem musimy przymierzać się do zakupu.
    Wiem, o czym piszesz z tą świeczką:(

    OdpowiedzUsuń
  4. No fotelik pierwsza klasa :) Podoba się Wojtusiowi? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że tak, chociaż na początku miałam wrażenie, że ten fotelik go "pochłania". W każdym razzie nie wiercił się i nie marudził więc pewnie mu się spodobało. :)

      Usuń
    2. ps. Shanti pogubiłam się...podaj mi prosze adres Twojego bloga

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dieta przystosowana dla młodej mamy karmiącej z problemami z tarczycą. Ja nie karmię piersią, więc z diety musiałam wyeliminować jedną porcję węglowodanów. Skrótowo jemy białko i warzywa, na śniadanie trochę węglowodanów (płatki owsiane, chleb razowy). 2 litry wody i 5 posiłków dziennie;)

      Jeśli chcesz szczegóły pisz na maila

      Usuń
    2. nie, zapytałam z ciekawości :P
      nie karmię, ani tym bardziej nie mam dziecka :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

Retrospekcja świąteczna czyli druga gwiazdka Wojtka ;)

2012...

Dziś opowiem wam powiastkę
Jak mój Wojciech spędził gwiazdkę.
Mimo że był jeszcze mały,
Spędził z nami wieczór cały.
Pierwsze święta w większym gronie,
W swej anielskości najlepszej odsłonie.
Były Kolędy, była choinka
Na sam jej widok wesoła minka.
Było na stole potraw ze dwieście,
Opłatki, pierogi i ryby w cieście.
Wojtek niestety na mlecznej diecie,
Nie pije maluch barszczyku przecie,
Za to w te święta które tuż tuż
Skubnie co nieco ze stołu już.
Drugie to święta będą wspaniałe,
Z synkiem który rozjaśnia me dni,
Bo każdy dzień z nim spędzam wytrwale
I cieszę się z każdych danych mi chwil.
A po wieczerzy, choinka zabłyśnie,
Rozjaśni tego wieczoru moc,
Gwiazdeczka z prezentem przez komin się wciśnie
I schowa podarki głęboko pod koc.
My te prezenty spod koca wyjmiemy
Zajmując w międzyczas Wojtkowe myśli,
Wszystkie prezenty pod drzewko kładziemy,
By mógł pomyśleć, że czar się ziścił.
Nie mogę doczekać się tej radości,
Tych wspólnych chwil tak pełnych miłości,
Tych chwil uciechy …

Trole korporacyjne, pęd szczurów i siła przenikalności formowych murów!

Nie wiem czy posiadam swoją pracę marzeń. Możliwe, że gdybym kształciła się w jasno wyznaczonym kierunku dziś robiłabym (albo i nie) coś, co sprawiałoby mi radość.
Pytanie zadać sobie muszę, czy jestem aż tak bezpłciowa, czy może tak bardzo wszechstronna i elastyczna, że dopasowuje się do sytuacji jak kameleon?
Pracuję, mam z tego pieniądze, mogę kupić czasem coś Wojtkowi, nie płaczę pod koniec miesiąca z braku środków do życia. Kolorowo też nie jest, ale jest NORMALNIE. O to między innymi chodziło.

Praca w korporacji jednak chyba nie jest dla ludzi o słabych nerwach. Masa różnorodnych charakterów, i słabych i silnych, tak samo zdesperowanych do osiągania swoich celów. Wydawałoby się, że poczułam stabilizację zawodową. Nic bardziej mylnego. Stabilizacja jest w policji, wojsku, nfzcie, zusie i innych takich, których to ze stołka strącić się nie da nim nie pomrą, lub nasrają we własne gniazdo, by móc ich usunąć i dać szansę innym. W korporacji nie ma stabilizacji.

Cieszy mnie umowa &quo…

Mleko na receptę a limity NFZ

Czy któraś mama karmi dziecko mlekiem na receptę? np. Bebilon Pepti? Jakiś czas temu sytuacja w przychodni. Dzwonię i mówię, że potrzebuję receptę na mleko, ponieważ została mi resztka i muszę szybko kupić. Była połowa miesiąca. Pani w rejestracji odmawia mi sugerując wyczerpany limit miesięczny 6-ciu puszek. Argument "brała Pani na początku miesiąca". Pytam zatem, co mam zrobić, przestać karmić dziecko, czy przejść na chleb z wodą. Pani już mniej uprzejmie odpowiada, że pretensję mam mieć do NFZ, bo to nie ona wymyśliła limity a mleka nie dostanę. 
Dzwoni Matka wariatka do NFZ. Przełączają ją z oddziału na oddział, bo nikt kto akurat ze mną rozmawia nie zajmuje się tą sprawą. Ostatecznie odbiera miła pani, która tłumaczy mi, że limitów NIE MA. O dawce mleka decyduje lekarz.
Ostatnio otwierając puszkę Bebilonu zapisałam datę i godzinę. Skrupulatnie zliczałam liczbę zużytych miarek. Dodam, że żadnej miarki nie zmarnowałam, żadnej nie wsypałam do kaszki i zużyłam mleko do sam…