Przejdź do głównej zawartości

Matka musi, matka nie może...matka może...matka nie musi!

Kim jest dobra matka?

Pseudo-kura domowa dziobiąca przy kurzach w każdym pokoju kiedy dziecko śpi, a jak nie śpi stąpająca przy dziecku, dogadzająca, ucząca, czuła, miła, zaradna.

Może szalona dziewczyna wyrywająca z życia każdą minutę, którą może spędzić poza domem, by naładować swoje akumulatory, by być dobrą kurą domową i kochaną mamą?

Może wzór matki trzymającej dziecko w ramionach, broniącej, zabiegającej o względy męża, oddająca się pracy zawodowej, domowej i dopinająca wszystko na ostatni guzik?

Może jest kobietą, którą była zawsze, korzystająca ze swojego dawnego życia kiedy okazja na to pozwoli?

Czy wszystkie przypadki są dobre?

Tak.

Kiedy chcemy być dobrą matką, zgodnie ze swoim sumieniem wykonując swoje obowiązki matczyne - jesteśmy "dobrą matką".

Nie karmię dziecka piersią i uważam, że jestem dobrą matką.

Odbiegam od niektórych norm i uważam, że jestem dobrą matką.

Postępuję zgodnie ze swoim "instynktem macierzyńskim", nie krzywdząc przy tym nikogo, przede wszystkim swojego dziecka i dlatego jestem dobrą matką.

Nie ma matki idealnej, chociaż można mieć wrażenie, że roi się od takich w sieci. Jednak nie istnieją.

Wolę być nieidealną, ale dobrą matką :)

<3

Komentarze

  1. Świetny tekst. Dużo w nim prawdy.
    Wiesz, nieraz tak się zastanawiam nad krajami arabskimi. Tak kobieta ma zakaz chodzenia do pracy. Ma zajmować się domem. Nie rozważam tu islamskich prawideł, niewiele mnie one interesują. Chcę tylko powiedzieć, że od nas wymaga się zbyt wiele.
    kobiet ma wychować dzieci, dbać o dom. A wiadomo, co sie kryje za tymi slowami - ugotowac obiad, posprzatac, pozmywać, poodkurzac, wyprac, wyprasowac. Te czynnosci wymagaja czasu. No i jeszcze do pracy ma chodzic. Nie za duzo tego ?
    Ja czasem mowie - sorry mężu, że nie poodkurzane i że w zlewie 4 talerze czekają.
    I też nie uważam, że jestem złą matką.
    Po prostu urosły mi tylko 2 ręce, a nie 15.

    tymczasemwbulgarii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo od kobiet powinno wymagać się tyle, by mogły to wszystko spełnić z uśmiechem na ustach i do tego czuć się kobietą :)

      Usuń
  2. Sama prawda :)
    Nie ma mam idealnych, też taką nie jestem. Często "nie ogarniam", częściej śmieję się do syna, mimo, że coś co miałam zrobić czeka już 3 dni. Chcę by syn był szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze napisane, ludzie byliby o wiele bardziej szczęśliwi gdyby postępowali tylko według własnych przekonań a nie według tego co dyktuje świat. Szkoda że tak się nie da bo niestety ze wszystkich stron otaczają nas komentarze osób "wszechwiedzących" które posiadają jeden jedyny plan na idealne życie, nawet jak się chce to trudno na to nie zwracac uwagi, dlatego tak trzymaj i rób swoje:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

Relaksacyjnie o obiektywiźmie

Tym razem nie o Wojtku, bo śpi .... :) Zastanawiałam się długo od czego zacząć. Złamałam poniekąd swoją zasadę i targnęłam się na prośbę o recenzję bloga. Postanowiłam opisać sama ten fakt, ponieważ ocena była co najmniej marna:) Niestety trafiłam na dość prymitywny sposób oceny i ocenianie przez pryzmat "eh oh tak widzimisię". Czy liczyłam na ochy i achy? Chyba nie. Jest to specyficzny blog, specyficzny pamiętnik i skrawek mojego życia. Na wstępie oceniająca pisze, że ocenia obiektywnie. Ma swoje kategorie, zasady...zaczyna się ciekawie. Pierwsze wrażenie 30%. Cóż, jak to piszą - dupy nie urywa. Zastanawiam się tylko jak obiektywnie można ocenić pierwsze wrażenie. Pomińmy jednak ten fakt. Pierwsze co popsuło to wrażenie to sama nazwa bloga, bo przecież nie kojarzy się z matką po przejściach wychowującą malucha. Cóż. Biorę to jako tajemniczość i zaletę - bo inne tytuły mogłyby brzmieć gorzej. Czy dostajecie oczopląsu od tła? Czy moje kochane cynamonowe paseczki...

Podyskutujmy...o rumorze w kościele :)

Ostatnio skacząc po różnych stronkach na facebooku w oczy wpadł mi pewien "post", "prośba", czy nawet nazwę to "żal". Posta napisała dość młoda osoba, szacuję ją osobiście na około 19-20 lat. Pozwolę sobie zacytować treść posta: "DRODZY RODZICE! Kiedy wchodzę do Kościoła, zauważam, że przychodzą rodzice z małymi dziećmi. W trakcie odprawiania mszy słyszę ich płacz, krzyk, a nawet piskliwe wrzaski na cały budynek. Wg mnie takie dzieci nie rozumieją, co się w Kościele dzieje. Również nie potrafią zachować się jak inni. Rodzice się modlą, a dziecko nagle płacze. Nawet przez to nie można zwrócić uwagi ani na Ewangelię, ani na kazania. Często matki wychodzą z pociechami, aby innym nie przeszkadzały, i więcej z nimi nie wracają. Około roczne dzieci zaczynają interesować się światem – to naturalne z ich strony. Ale, gdy są brane do Kościoła – są dręczone przez rodziców. Jest to niemal brak wyobraźni! Jak można wprowadzać takie dziecko, jak jeszcze ...

Klapsisz? Przegrywasz!

"No to już było apogeum. Dziecko wpadło w jakiś szał. Nie działają oczy, uszy, moje zdarte gardło wołało o pomstę. Ja Ci pokażę - pomyślałem. Gówniarzu Ty. Wtedy się posypały. Masz za to że nie słuchasz, jeszcze za to, że mi uciekasz, za moje wrzaski, nerwy, prośby! Słyszysz teraz gówniarzu? Mówię do Ciebie. Czemu ryczysz? Byłeś niegrzeczny, teraz nie rycz. Teraz jest kara...[...] Dawałem mu klapsy, nie pomagało, no nie pomagało czaisz? Biłem mocniej! Co z tego, skoro zaraz zapomni, nie będzie siniaków, a gówniarz się nauczy! No nie reagował...no to zbiłem mocniej..[...]" Bo wejdzie na głowę. Bo nie słucha. Bo wybiegło na ulicę/chodnik/posesję. Bo wrzeszczę a on/ona nie reaguje. Bo proszę tysiąc razy. a tak. Dam klapsa - przecież to nie bicie. Nie będzie nawet siniaka. Dam klapsa, bo inaczej nie zrozumie. Dam klapsa, bo zbyt bezstresowo wychowuję swoje dziecko. Dam klapsa, bo inaczej trafi do kryminału, będzie kradło, biło, zabijało....