04 lutego 2012

Synuś pozostał Synusiem

Wpadłam na genialny pomysł nażarcia się zozoli wiśniowych przed USG, co by Wojtuś pomachał do B. rączką. Tak mocno machał, że w rezultacie nie mam fotki z USG i lekarz śmiał się, że tak rozkicałam Synka.

Pokazywał B. każdy centymetr jego ukochanego ciałka, najdłużej zatrzymali się na...siusiaku. Który niewątpliwie pozostał siusiakiem. Nasz stu-procentowy Synuś waży około pół kilograma i ma się dobrze. Nie widziałam za dużo z tego USG, bo B. był odbiorcą wszystkich informacji od lekarza, ale za to ujrzałam coś równie pięknego. Jego uśmiech - szczery, radosny, pełny i szczęśliwy uśmiech, który trwa do teraz....

1 komentarz:

  1. nie wiedziałam, że zozole mają aż taki wpływ hehe :)

    OdpowiedzUsuń

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...