Przejdź do głównej zawartości

Zagościło u nas drzewko

Jest jest! Choinka. W tym roku dołożyłam do niej coś od siebie. Ususzone pomarańcze. W tamtym roku plan był podobny, jednak suszone w pośpiechu i nieporadnie zgniły... W tym roku choinka jest mniejsza, ale pełna ozdób, co cieszy moje oko szczególnie pod wieczór, kiedy zasiadam z herbatką przy stoliku i na nią patrzę.
Na Wojtku choinka nie zrobiła specjalnego wrażenia, nawet nie miał ochoty "pacać" w bombki. Zobaczymy, może jeszcze się skusi - choinka postoi u nas do ostatniego dzwonka.
W tamtym roku w połowie stycznia rozebraliśmy i wynieśliśmy choinkę na balkon - stała tam do czerwca. Mogliśmy jej nie wyrzucać, może posłużyłaby i w te święta :)

Niestety słaby ze mnie fotograf, bo nie potrafię uchwycić świecącej się choinki w fajny sposób. Muszą wystarczyć fragmenty.


Na małej choince pomarańcze pachnące,
cieszą się odbiciem w srebrnej małej bombce,


i tutaj....:




i tutaj...





Komentarze

  1. My dziś kupiliśmy jodłę kaukaską...pomarańcze się suszą, zapraszam niebawem na oględziny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to pięknie :D U mnie też dzis choinka została ubrana :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie się te pomarańczki prezentują :) Cała jest na pewno super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas cytryny wiszą ;) a że Wojtuś nie zainteresowany to tylko się cieszyć hihi, przynajmniej nie musisz gonić zdejmowanych bombek po całym domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie choinka już tydzień stoi:)

    P.S Zapraszam do mnie,obserwuję!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

żuczek gnojnik

Za kamykiem, za kwiatami, za klombikiem, za traw źdźbłami Szedł żuk gnojnik gnój turlając Tupał głośno pieśń śpiewając. "Pracę ciężką mam na co dzień, nikt mi w niczym nie chce pomóc Tu przeszkoda, a tam korzeń" -żuk narzekał wymijając. Wnet na drodze stanął szerszeń chyżo żądłem w liściach szperał żuk w pośpiechu złapał żeń-szeń niczym szpadą nim przebierał Przed oczyma wymachiwał broniąc swej ognistej kuli Szerszeń w strachu uskakiwał liściem szałwii się otulił Szedł więc dalej dzielny żuczek Toczył kulę zwinnie, żwawo Minął studnię i pomniczek nagle stwierdził, że późnawo. cichy kącik szybko znalazł zasnął zanim zdjął buciki a tymczasem kulę gnoju skradły mu pasikoniki. Taka żuka praca żmudna zwana niegdyś syzyfową Kiedy żuczek się obudzi to utoczy kulę nową.

Zbiorowy ból dupy, czyli bazary w internecie.

Początki e-bazarów internetowych zapowiadały się naprawdę obiecująco. Będąc matką małego dziecka nie raz zerkałam na te ładne ciuszki wystawiane przez inne mamusie. W końcu wydały fortunę na swoje dziecko, dbały, przebierały, prały, więc chcą też posłać ciuch dalej. Ambaras tkwi w tym, że sprzedający chce sprzedać najlepiej po cenie zakupu, a kupujący chce kupić za darmo. Żadna nowość. Wiadomym jest, że sprzedając jakąś rzecz chcemy uzyskać za nią jak najwięcej pieniędzy, nie istotne, na jaki cel je później przeznaczymy. Kupując zaś pragniemy nabyć rzecz bardzo okazyjnie, jednocześnie trzymając w reku tzw. „perełkę” (o tym zaraz…). Co chcą kupować matki na e-bazarach? „Perełki” – czyli rzeczy najświeższej nowości, najlepiej wraz z metką, niedotykane, pachnące i niespotykane. Najlepiej z naszywką „ZARA” „ADIDAS” „NIKE” „H&M” „NEXT”, koniecznie z metką, aplikacją, co świadczy o tym, że nasze niemowlę czy dziecko będzie wyglądało stylowo i porządnie niemal za darmo (przynaj...

Relaksacyjnie o obiektywiźmie

Tym razem nie o Wojtku, bo śpi .... :) Zastanawiałam się długo od czego zacząć. Złamałam poniekąd swoją zasadę i targnęłam się na prośbę o recenzję bloga. Postanowiłam opisać sama ten fakt, ponieważ ocena była co najmniej marna:) Niestety trafiłam na dość prymitywny sposób oceny i ocenianie przez pryzmat "eh oh tak widzimisię". Czy liczyłam na ochy i achy? Chyba nie. Jest to specyficzny blog, specyficzny pamiętnik i skrawek mojego życia. Na wstępie oceniająca pisze, że ocenia obiektywnie. Ma swoje kategorie, zasady...zaczyna się ciekawie. Pierwsze wrażenie 30%. Cóż, jak to piszą - dupy nie urywa. Zastanawiam się tylko jak obiektywnie można ocenić pierwsze wrażenie. Pomińmy jednak ten fakt. Pierwsze co popsuło to wrażenie to sama nazwa bloga, bo przecież nie kojarzy się z matką po przejściach wychowującą malucha. Cóż. Biorę to jako tajemniczość i zaletę - bo inne tytuły mogłyby brzmieć gorzej. Czy dostajecie oczopląsu od tła? Czy moje kochane cynamonowe paseczki...