Przejdź do głównej zawartości

Mleko na receptę a limity NFZ


Czy któraś mama karmi dziecko mlekiem na receptę? np. Bebilon Pepti?
Jakiś czas temu sytuacja w przychodni. Dzwonię i mówię, że potrzebuję receptę na mleko, ponieważ została mi resztka i muszę szybko kupić. Była połowa miesiąca. Pani w rejestracji odmawia mi sugerując wyczerpany limit miesięczny 6-ciu puszek. Argument "brała Pani na początku miesiąca". Pytam zatem, co mam zrobić, przestać karmić dziecko, czy przejść na chleb z wodą. Pani już mniej uprzejmie odpowiada, że pretensję mam mieć do NFZ, bo to nie ona wymyśliła limity a mleka nie dostanę. 

Dzwoni Matka wariatka do NFZ. Przełączają ją z oddziału na oddział, bo nikt kto akurat ze mną rozmawia nie zajmuje się tą sprawą. Ostatecznie odbiera miła pani, która tłumaczy mi, że limitów NIE MA. O dawce mleka decyduje lekarz.

Ostatnio otwierając puszkę Bebilonu zapisałam datę i godzinę. Skrupulatnie zliczałam liczbę zużytych miarek. Dodam, że żadnej miarki nie zmarnowałam, żadnej nie wsypałam do kaszki i zużyłam mleko do samego końca.

Jedna puszka starczyła mi na 11 pełnych porcji mleka. Został może 3 miarki na dnie, które zwykle niewykorzystane przesypują do kolejnej puszki. Limit - 6 puszek starcza zatem na 66 porcji mleka. 
Wojtek je 3 porcje dziennie po 210ml. (pomińmy tutaj fakt, że powinien jeść z kaszką, ale po prostu nie chce). 
Liczę, że miesiąc ma 30 dni. Zatem potrzebuję 30x3= 90 porcji mleka. Brakuje mi zatem 24 porcje, czyli jakieś 2 puszki. 



Test był przeprowadzony z pełnym wykorzystaniem proszku mlecznego. Czasem każdej mamie zdarzy się zrobić za mało, dziecko może obudzić się na nocne karmienie (zdarzyło nam się podczas choroby). Podczas choroby gardła zdarzyło nam się zużyć 3 puszki w tydzień, bo dziecko nie umiało z bólu przełknąć stałych pokarmów.

Dlaczego zatem założenie ogólne jest, że 6 puszek powinno nam starczyć na miesiąc??? Kto to wyliczał?? Dodam, że schemat żywieniowy podawany na opakowaniu dla dziecka powyżej 7 m-cy to 3 porcje po 210ml (7 miarek).

Komentarze

  1. Śmiech na sali.. Ale ostatecznie mam nadzieję że receptę dali??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie tak. Ale musiałam posłać cięższy kaliber po nią - mojego tatę :P

      ja jestem waleczna, ale przez telefon nawet jak komuś grożę brzmię jak dziecko :)

      Usuń
  2. Po naszym NFZ można się wszystkiego spodziewać i nic nie powinno nas już dziwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, ale jak pisze autorka to nie wina NFZ tylko durnego lekarza!!! Co NFZ to NFZ ale nie w tym wypadku!!!

      Usuń
    2. Niekoniecznie też lekarza. Lekarz w ostateczności wypisał nam tą receptę. Bariera stała na "rejestracji". Dziwne to...

      Usuń
  3. Mój był na Pepti, teraz jest na Nutramigenie. Od października wykupuję na 100 %, bo nie chciałam robić Maluchowi badań z krwi. Więc nie orientuję się, jak to jest z tym limitem, bo takie na 100% mogę brać w każdej ilości.
    Ale to paranoja.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie to jest bolączka naszych czasów, że o karmieniu dzieci decydują Ci którzy prawdopodobnie nigdy tego nie robili, o losie rolników ci którzy nigdy nie byli nawet na wsi, o seksie ci którzy rzekomo go nie uprawiali ( ale żeby nie było nie potępiam tutaj w żaden sposób księży bo nie od tego jestem) ustalać normy to każdy głupi potrafi. Straszne jest to co piszesz i smutne:(

    OdpowiedzUsuń
  5. To zależy też w dużej mierze od lekarza mój syn też był na pepti na szczęście wyrósł ze skazy białkowej i przez te recepty musiałam pediatrę zmienić bo mi non stop jakieś problemy wymyślała a to że alergolog źle wypisała potwierdzenie że dziecko jest uczulone a to zły numer choroby albo inne jakieś bzdury i zmieniłam lekarza bo parę razy zostałam na lodzie a to mleko na 100% kosztowało wtedy ponad 3 dychy i dla nas to mega drogo było i zmieniłam pediatrę i moje problemy się skńczyły bo ten drugi lekarz nie robił takich cyrów później syn wyrósł z alergii i mogliśmy przejść na zwykłego nana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w jakim wieku Synuś wyrósł?

      Usuń
    2. Tak około 13/14 miesiąca zaczęłam przechodzić na Nana i do tej pory go pije i nic się nie dzieje a ma 19,5 miesiąca


      Usuń
  6. Ale absurd! Aż trudno uwierzyć, że takie rzeczy mogą mieć mmiejsce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie cyrki to chyba tylko w naszym kraju... masakra.

    OdpowiedzUsuń
  8. Polska służba zdrowia... Czasami mam wrażenie, że oni kompletnie nie znają się na życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ignis kochana jak tu zajrzysz... wyślij mi prosze jeszcze raz zapro, bo odczytałam je przez kom i wyczyściłam przez przypadek historię. a.koziak@op.pl

      Usuń
  9. Polska... absurd goni absurd... u nas wszystko jest takie popaprane. Tylko czemu dzieci na tym cierpią?
    ________
    http://happybabysmother.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. A nie możesz karmić piersią, czy nie chcesz? Bo trochę nie w temacie jestem. Ja zamierzam po prostu jak dziecko podrośnie, odciągać sobie pokarm, aby przyzwyczaiło się do butelki i nie było problemu jak wyjdę, i nie trzeba użerać się z NFZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmiłam 3 miesiące. Ale nie mogę, bo Wojtek jest "uczulony" na mleko w postaci pełnej. Dlatego właśnie musimy zmagać się z mlekiem na receptę "bezmlecznym"

      Usuń
  11. zapraszam na rozdanie z NUK http://madziakowo.blogspot.com/2013/02/rozdanie-z-nuk.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Polska to nie jest dobry kraj na posiadanie dzieci - tego jestem w 100% pewna :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

Retrospekcja świąteczna czyli druga gwiazdka Wojtka ;)

2012...

Dziś opowiem wam powiastkę
Jak mój Wojciech spędził gwiazdkę.
Mimo że był jeszcze mały,
Spędził z nami wieczór cały.
Pierwsze święta w większym gronie,
W swej anielskości najlepszej odsłonie.
Były Kolędy, była choinka
Na sam jej widok wesoła minka.
Było na stole potraw ze dwieście,
Opłatki, pierogi i ryby w cieście.
Wojtek niestety na mlecznej diecie,
Nie pije maluch barszczyku przecie,
Za to w te święta które tuż tuż
Skubnie co nieco ze stołu już.
Drugie to święta będą wspaniałe,
Z synkiem który rozjaśnia me dni,
Bo każdy dzień z nim spędzam wytrwale
I cieszę się z każdych danych mi chwil.
A po wieczerzy, choinka zabłyśnie,
Rozjaśni tego wieczoru moc,
Gwiazdeczka z prezentem przez komin się wciśnie
I schowa podarki głęboko pod koc.
My te prezenty spod koca wyjmiemy
Zajmując w międzyczas Wojtkowe myśli,
Wszystkie prezenty pod drzewko kładziemy,
By mógł pomyśleć, że czar się ziścił.
Nie mogę doczekać się tej radości,
Tych wspólnych chwil tak pełnych miłości,
Tych chwil uciechy …

Trole korporacyjne, pęd szczurów i siła przenikalności formowych murów!

Nie wiem czy posiadam swoją pracę marzeń. Możliwe, że gdybym kształciła się w jasno wyznaczonym kierunku dziś robiłabym (albo i nie) coś, co sprawiałoby mi radość.
Pytanie zadać sobie muszę, czy jestem aż tak bezpłciowa, czy może tak bardzo wszechstronna i elastyczna, że dopasowuje się do sytuacji jak kameleon?
Pracuję, mam z tego pieniądze, mogę kupić czasem coś Wojtkowi, nie płaczę pod koniec miesiąca z braku środków do życia. Kolorowo też nie jest, ale jest NORMALNIE. O to między innymi chodziło.

Praca w korporacji jednak chyba nie jest dla ludzi o słabych nerwach. Masa różnorodnych charakterów, i słabych i silnych, tak samo zdesperowanych do osiągania swoich celów. Wydawałoby się, że poczułam stabilizację zawodową. Nic bardziej mylnego. Stabilizacja jest w policji, wojsku, nfzcie, zusie i innych takich, których to ze stołka strącić się nie da nim nie pomrą, lub nasrają we własne gniazdo, by móc ich usunąć i dać szansę innym. W korporacji nie ma stabilizacji.

Cieszy mnie umowa &quo…