Przejdź do głównej zawartości

Przebijanie dzieciom uszu...

Temat jest kontrowersyjny. Jako matka chłopca ponoć nie jestem w stanie wypowiedzieć się w pełni... Jednak uważam, że tak. Pewnego dnia kontrowersyjne pytanie "po co przebijać dzieciom uszy" pojawiło się na FP Pani Doroty Zawadzkiej. Odpowiedzi bardzo różne, zdania bardzo podzielone, w konsekwencji wynikła wielka kłótnia i rzucanie mięsem. Szkoda. W dzisiejszych czasach nie umiemy uszanować ZDANIA innych. Przykre, że wypowiadały się jedynie kobiety, które nie dość, że nie zaznawały spokoju z wypowiadania własnego zdania obrażały kobiety o odmiennych poglądach. Całą sytuacja zrobiła się śmieszna.
Link do dyskusji jest tutaj - Dyskusja na temat kolczykowania dzieci



Pozwoliłam sobie zacytować niektóre wypowiedzi:
(dodam, że pozwoliłam sobie na poprawienie błędów ortograficznych i nadanie polskich znaków)

"Przeraża mnie widok dziecka, które jeszcze nie chodzi dobrze,kiwa sie na boki a juz ma kolczyki w uszach.Samo chciało? Głupota rodziców i tyle".

"Przyznam się, że przekłułam uszy rocznej wówczas córeczce i pięcioletniej. BARDZO ŻAŁUJĘ. Starsza była wniebowzięta. Nawet nie zapłakała, nie zamarudziła. Wyszła zadowolona, że ma takie ładne kolczyki. Natomiast malutka płakała, krzyczała, obraziła się na mnie na 3dni  
Gdzie ja rozum miałam to nie wiem...."

Tutaj po prostu hit:
"Ja uważam ze kolczykami krzywdy dziecku nie zrobię a wręcz przeciwnie, pomogę ukształtować przyszły światopogląd, aby była kiedyś mądra kobieta,nie próżna ale by zdawała sobie sprawę że od kobiet pewnych rzeczy się wymaga, jak np dbanie o wygląd. Nie widzę w tym nic złego"

Od kobiet pewnych rzeczy się wymaga. Tylko czy kilkumiesięczną dziewczynkę możemy nazwać kobietą?
Można by cytować i cytować...wypowiedzi różne, kolorowe, ale żadnej konkretniejszej odpowiedzi na pytanie "po co". Osobiście współczuję dzieciom, które mają przebijane uszy zanim jeszcze umieją powiedzieć "nie". Nie będą chciały to wyjmą? Może i tak, jednak dziury zostaną. Jest to według mnie tylko i wyłącznie widzimisię rodziców.
Nie pamiętam czy jako malutkie dziecko naciskałam na przebicie uszu. Namówiłam mamę chyba w II klasie podstawówki. Bolało, ropiało, ślimaczyło się i w końcu zagoiło. Nic przyjemnego. Jednak byłą to moja decyzja, świadoma i zaakceptowana przez rodziców. Kolczyki to nic złego, jednak jest to swojego rodzaju okaleczenie ciała, więc dlaczego narażamy na to maleństwa?

Oto wyniki ankiety blogowej:


Większość odpowiadających sama zdecydowała. Jesteście zadowoleni z tej decyzji? I pytanie do odpowiadających w dwóch pierwszych rzędach - dlaczego do roku jest najodpowiedniejszy czas?

Komentarze

  1. Też mam synka , 9 miesięcznego ale jakbym miała córkę w tym wieku nie przebiłabym jej uszu za CHINY LUDOWE! po co się pytam? żeby mamuśka mogła się pochwalić jak ładnie jej córeczka wygląda w kolczykach? może od razu zakładać niemowlętom do roku czasu buciki na obcasach ?? a co tam ... niech się już przyzwyczaja... ehhhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niemowlę, często jeszcze z niewielką czuprynką na głowie nie wygląda zbyt ładnie w kolczykach. Jak dla mnie nie ma czym się chwalić, raczej głupio by mi było gdybym coś takiego dziecku zrobiła..

      Usuń
  2. Pamiętam jak chodziłam do podstawówki i wszystkie dziewczynki miały przekłute uszy. Wszystkie jak były małe. Trochę żałowałam że ja nie miałam. Nawet gdyby wtedy mnie bolało i byłabym nieszczęśliwa to pewnie i tak nic bym nie pamiętała a kolczyki by mi zostały. Potem wcale nie czułam potrzeby noszenia kolczyków ale w liceum przekłułam sobie sama, żałowałam, bolało i ropiało, nie chciało mi się bawić z przemywaniem itd. dziurki zarosły. Teraz jestem nawet dumna że ich nie mam. Bo to takie oklepane. W każdym razie jeśli miałabym wybierać chciałabym żeby moja mama przekłuła mi uszy gdy byłam jeszcze mała i nieświadoma:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przekłucie bolało nieco, ale mimo to cieszę się, że była to moja decyzja, chyba nie zamieniłabym jej w czasie;)

      Usuń
  3. Nie widzę sensu przekłuwania dziecku uszu wcześniej niż samo świadomie nie powie mi że chce. Oboje z mężem jesteśmy w tym zgodni. Nie wyobrażam sobie że roczne dziecko śpi w kolczykach. Zresztą jak chodzi do żłobka/przedszkola to i tak trzeba je zdejmować, bo przeważnie w takich placówkach dzieci nie mogą mieć biżuterii, więc w ogóle po co przekuwać uszy w tak młodym wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomnę koleżanki w przedszkolu z naderwanym uchem :(

      Usuń
  4. Ja osobiście z przebijaniem uszu mojej Malej poczekam do momentu, kiedy sama będzie chciała nosić kolczyki. Nie wcześniej, bo to chyba nie ma większego sensu. Ja nie pamiętam momentu, kiedy przebijano mi uszy i teraz sporadycznie włożę jakieś kolczyki...
    _____________
    http://happybabysmother.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sporadycznie też wkładam, ale zawsze już wiąże się to ze ślimaczeniem i ropieniem. Jak nosiłam cały czas nie miałąm tego problemu

      Usuń
  5. Też głosowałam w tej ankiecie. Ja miałam uszy przebijane chyab z pięc razy, bo zawsze coś, ale zdecydowałam sama i uważam, że tak właśnie być powinno ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam raz przez profesjonalistkę a potem sama sobie 4 dziury dorobiłam .... Ale już nie noszę kolczyków, bo sprawiały mi tylko problemy

      Usuń
  6. Przekłuwanie uszu małym dzieciom jest to dla mnie ogromna głupota. Po co upiększać takie maluszki skoro one wcale tego nie potrzebują? Skąd w ogóle wiadomo że dziecko chciałyby mieć te kolczyki skoro jeszcze powiedzieć nie potrafi, no ja nie rozumiem kompletnie takich kobiet, po co to robią? Każdy człowiek ma prawo sam decydować co się z jego ciałem stanie. Z jakiej racji więc rodzice podejmują decyzję za swoje córki i dziurawią im uszy. Nie jestem przeciwna kolczykom. Sama je mam, ale była to moja decyzja nikt za mnie nie decydował. Martynka będzie mieć przebite uszy jak sama o to poprosi. Jeśli nie będzie chciała, to nie. Jej wybór. Na pewno nie przekłujemy jej uszek teraz kiedy jest tego jeszcze nieświadoma, tylko dlatego że "potem nie będzie musiała cierpieć przy przekłuwaniu a i nic nie będzie pamiętać" a takich wypowiedzi się nasłuchałam całe mnóstwo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sama podjęłam decyzję o kolczykach i nie żałuję, wiadomo, że boli bo boli każdego, ale wszystko pięknie się goiło, nic nie paprało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie boli. I po co takiego malucha narażać na ten ból skoro nie jest to konieczne..

      Usuń
    2. Niektórzy myślą, że zaoszczędzają bólu, bo maluszki nie pamiętają... bzdura.

      Nie ma opcji że nie boli, ale jak to jest nasza własna decyzja to ten ból znosimy tak inaczej :)

      Usuń
  8. Ja zastanawiam się od dłuższego czasu, kiedy będzie odpowiedni moment na przekłucie córce uszu. Córka jest lipca 2012. Myślę, że chciałabym to zrobić na lato, ale z drugiej strony,zadaję sobie pytanie po co? Mam dwa powody, ale nie są one na tyle ważne, abym zdecydowała się w 100%. 1. Bo to dziewczynka, ładnie będzie jej w kolczykach ( wiem, że niemowlę samo w sobie jest piękne). Inne dziewczynki też mają. 2. Zapewne jak podrośnie będzie chciała kolczyki, bólu nie zaoszczędzę, ale pamięci i owszem.

    I tak borykam się z tą myśla... I bardzo mnie wkurza, kiedy inne kobity naskakują na matki, że te przebiły uszy dzieciom.

    Ogólnie mam wrażenie, że to internet i inne kobiety wpychają w usta matkom 'nie dla kolczyków'. Tak jakby nie miały własnego zdania. Bo ileś tam koleżanek uważa, że kolczyki są 'be' to ja też tak powiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naskakiwać nie powinno się. Mimo wszystko to indywidualna decyzja rodziców. Może brzmię niewiarygodnie, bo nie mam córeczki, ale mówię tylko i wyłącznie na własnym przykładzie.

      Pamięci raczej zaoszczędzisz. Kiedyś pisałam posta o tym jak daleko sięga pamięć. Moja sięga NAWET czasu, kiedy miałam 18 miesięcy. Może wydać się to dziwne, ale jest potwierdzone przez mamę.

      I to tylko dlatego, że bardzo wcześnie zaczęłam mówić:)

      Usuń
  9. Sama przekłuwałam sobie uszy po raz pierwszy mając lat 16. Potem były kolejne razy, bo mam tak popaprane prawe ucho, ze zawsze sie paprało, nawet przez rok czasu. ból w tej chwili przy przekłuwaniu pistoletem jest niewielki, wiec nie dajmy sie zwariować z tym niepamietaniem. Pierwsze ucho dziecko da sobie przekłuć, bo nieświadome, ale z drugim to pewnie już gorzej.
    Mam niespełna dwuletnia córkę i nawet przez mysl mi nie przeszło, żeby jej uszy przekłuwać, bo i po co? może nauczona swoim własnym doświadczeniem, na samą myśl o dodatkowej pielęgnacji czyli dodatkowej pracy, z własnej wygody nie mam na to ochoty. Będzie chciała? Ależ proszę bardzo. Tylko niech sama zadecyduje.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

Retrospekcja świąteczna czyli druga gwiazdka Wojtka ;)

2012...

Dziś opowiem wam powiastkę
Jak mój Wojciech spędził gwiazdkę.
Mimo że był jeszcze mały,
Spędził z nami wieczór cały.
Pierwsze święta w większym gronie,
W swej anielskości najlepszej odsłonie.
Były Kolędy, była choinka
Na sam jej widok wesoła minka.
Było na stole potraw ze dwieście,
Opłatki, pierogi i ryby w cieście.
Wojtek niestety na mlecznej diecie,
Nie pije maluch barszczyku przecie,
Za to w te święta które tuż tuż
Skubnie co nieco ze stołu już.
Drugie to święta będą wspaniałe,
Z synkiem który rozjaśnia me dni,
Bo każdy dzień z nim spędzam wytrwale
I cieszę się z każdych danych mi chwil.
A po wieczerzy, choinka zabłyśnie,
Rozjaśni tego wieczoru moc,
Gwiazdeczka z prezentem przez komin się wciśnie
I schowa podarki głęboko pod koc.
My te prezenty spod koca wyjmiemy
Zajmując w międzyczas Wojtkowe myśli,
Wszystkie prezenty pod drzewko kładziemy,
By mógł pomyśleć, że czar się ziścił.
Nie mogę doczekać się tej radości,
Tych wspólnych chwil tak pełnych miłości,
Tych chwil uciechy …

Trole korporacyjne, pęd szczurów i siła przenikalności formowych murów!

Nie wiem czy posiadam swoją pracę marzeń. Możliwe, że gdybym kształciła się w jasno wyznaczonym kierunku dziś robiłabym (albo i nie) coś, co sprawiałoby mi radość.
Pytanie zadać sobie muszę, czy jestem aż tak bezpłciowa, czy może tak bardzo wszechstronna i elastyczna, że dopasowuje się do sytuacji jak kameleon?
Pracuję, mam z tego pieniądze, mogę kupić czasem coś Wojtkowi, nie płaczę pod koniec miesiąca z braku środków do życia. Kolorowo też nie jest, ale jest NORMALNIE. O to między innymi chodziło.

Praca w korporacji jednak chyba nie jest dla ludzi o słabych nerwach. Masa różnorodnych charakterów, i słabych i silnych, tak samo zdesperowanych do osiągania swoich celów. Wydawałoby się, że poczułam stabilizację zawodową. Nic bardziej mylnego. Stabilizacja jest w policji, wojsku, nfzcie, zusie i innych takich, których to ze stołka strącić się nie da nim nie pomrą, lub nasrają we własne gniazdo, by móc ich usunąć i dać szansę innym. W korporacji nie ma stabilizacji.

Cieszy mnie umowa &quo…

Mleko na receptę a limity NFZ

Czy któraś mama karmi dziecko mlekiem na receptę? np. Bebilon Pepti? Jakiś czas temu sytuacja w przychodni. Dzwonię i mówię, że potrzebuję receptę na mleko, ponieważ została mi resztka i muszę szybko kupić. Była połowa miesiąca. Pani w rejestracji odmawia mi sugerując wyczerpany limit miesięczny 6-ciu puszek. Argument "brała Pani na początku miesiąca". Pytam zatem, co mam zrobić, przestać karmić dziecko, czy przejść na chleb z wodą. Pani już mniej uprzejmie odpowiada, że pretensję mam mieć do NFZ, bo to nie ona wymyśliła limity a mleka nie dostanę. 
Dzwoni Matka wariatka do NFZ. Przełączają ją z oddziału na oddział, bo nikt kto akurat ze mną rozmawia nie zajmuje się tą sprawą. Ostatecznie odbiera miła pani, która tłumaczy mi, że limitów NIE MA. O dawce mleka decyduje lekarz.
Ostatnio otwierając puszkę Bebilonu zapisałam datę i godzinę. Skrupulatnie zliczałam liczbę zużytych miarek. Dodam, że żadnej miarki nie zmarnowałam, żadnej nie wsypałam do kaszki i zużyłam mleko do sam…