Przejdź do głównej zawartości

Kosmetyki naszego dzieciństwa, które podkradam dziecku :)

Często różne zapachy, melodie, gesty przywołują przeróżne wspomnienia, niezależnie od tego, gdzie pachną, gdzie grają, czy gdzie mają miejsce. Zapach jednak jest zdecydowanie najsilniejszym bodźcem, który potrafi pobudzić nasz mózg do intensywnej pracy. 
Istnieją też takie rzeczy, których zaczęłam używać ponownie i chyba tylko z tego powodu, że jestem matką. 
Przewagę w tym wszystkim stanowią kosmetyki do ciała i przyznam szczerze, że cieszę się, że urodziłam Wojtka, bo nie pamiętam kiedy wcześniej sięgałam po jakiekolwiek kosmetyki do pielęgnacji ciała. Odkąd jednak Wojciech jest przy moim boku, podkradam mu balsamy i mydełka :)

Jakie kosmetyki do pielęgnacji skóry powinniśmy mieć dla dzieci?
  • krem na odparzenia – szkoła tutaj jest różna. U nas zawsze sprawdzał się sudocrem, ale zdecydowanie mocno wysuszał. Z tych delikatniejszych królował Linomag i Nivea. Używamy sporadycznie do dziś, mimo, że Wojtek ma już 3 lata.  
  • łagodny płyn do kąpieli – Najlepiej 2w1, jest delikatny i ponadczasowy. Samej zdarza mi się korzystać. Mity głoszą, że kąpiel wystarcza 2-3 razy w tygodniu, jednak idę swoją osobistą szkołą i funduję sobie i dziecku ten relaks codziennie.  
  • oliwka do ciała 
  • puder – szczerze i z całego serca nie odradzę, ale polecić też nie mogę - nie używałam.

Co podkradam swojemu dziecku??


1. Oliwka


Kojarzy mi się właściwie tylko z dzieckiem i naoliwioną pupą. Pomimo, że toleruję tylko i wyłącznie bezzapachowe oliwki, to istnieją jeszcze takie, których zapach przypomina mi właśnie dzieciństwo.
Zanim zostałam matką nie miałam w domu oliwki, nie przywiązywałam też specjalnej wagi do wyglądu i kondycji mojej skóry. Skoro już smarowałam po kąpieli Wojtka, zaczęłam też dbać o swoją skórę i często chlustałam oliwką do swojej kąpieli.



Dziś, kiedy Wojtek jest większy, oliwka nadal stoi w łazience, używamy jej bardzo sporadycznie, ale tylko gdy poczuję ten zapach to buzia mi się uśmiecha!

2. Balsam


Od samego początku używałam tylko i wyłącznie Nivea. Może dlatego, że marka wydawała mi się być stworzona z myślą o dzieciach, ale też dlatego, że zapach, mimo że był specyficzny - był piękny i trwały. Zapach jakiegokolwiek kosmetyku kojarzył mi się zawsze z czystym, wykąpanym niemowlęciem. Kiedy dostałam Wojtka po porodzie właśnie tak pachniał. Jestem w stanie kupić teraz balsam tylko po to, by poczuć tamten moment ;)




Niestety mój maluch okazał się być silnym alergikiem na pachnące kosmetyki, jednak firma wyszła na przeciw moim potrzebom niemal błyskawicznie tworząc serię do skóry wrażliwej. Na przykład ten, który u nas w domu ma swoje specjalne miejsce (mam nawet jedną butelkę  pracy).



Dziś rzadziej balsamuję Wojtka, jednak zaczęłam intensywniej balsamować siebie i skutecznie podkradam mojemu dziecku kosmetyki.

3. Płyn do kąpieli

O ile w pierwszych dniach życia liczyła się czystość, zapach, relaks dla dziecka - teraz dla 3 latka oprócz tego, co liczy się dla mnie- ważna jest ilość piany. To mamy zapewnione w 100%.
Można go kupić już od 12zł (zwykle najtaniej spotykam w Biedronce).

Pielęgnacja skóry nie dotyczy tylko i wyłącznie noworodków. Powinna być kontynuowana cały czas, o czym często zapominamy. Ja nie zapomnę - kosmetyki, których używam zbyt pięknie pachną.

a Wy podkradacie coś swoim pociechom??

Komentarze

  1. Ja odkąd zaczęłam na dobre interesować się kosmetykami i analizować je pod kątem składu to szczerze odradzam zakup produktów firmy Nivea, przeanalizuj ich skład punkt po punkcie to zobaczysz o czym mówię, jeśli już mam kupić kosmetyk to wybieram Babydream z Rossmanna mają bardzo dobrą cenę i bardzo przyzwoity skład, a tak naprawdę ograniczyła kosmetyki swoje czy dzieci do absolutnego minimum i postawiłam na eko. Wybrałam mydło Aleppo do mycia całego ciała starszej pociechy w tym włosy jak i do mycia twarzy mojej, a najmłodsza latorośl używa mydła w płynie Marsylskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. I visited several sites but the audio feature for audio songs existing at this webb page; ,
    is really wonderful.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

Relaksacyjnie o obiektywiźmie

Tym razem nie o Wojtku, bo śpi .... :) Zastanawiałam się długo od czego zacząć. Złamałam poniekąd swoją zasadę i targnęłam się na prośbę o recenzję bloga. Postanowiłam opisać sama ten fakt, ponieważ ocena była co najmniej marna:) Niestety trafiłam na dość prymitywny sposób oceny i ocenianie przez pryzmat "eh oh tak widzimisię". Czy liczyłam na ochy i achy? Chyba nie. Jest to specyficzny blog, specyficzny pamiętnik i skrawek mojego życia. Na wstępie oceniająca pisze, że ocenia obiektywnie. Ma swoje kategorie, zasady...zaczyna się ciekawie. Pierwsze wrażenie 30%. Cóż, jak to piszą - dupy nie urywa. Zastanawiam się tylko jak obiektywnie można ocenić pierwsze wrażenie. Pomińmy jednak ten fakt. Pierwsze co popsuło to wrażenie to sama nazwa bloga, bo przecież nie kojarzy się z matką po przejściach wychowującą malucha. Cóż. Biorę to jako tajemniczość i zaletę - bo inne tytuły mogłyby brzmieć gorzej. Czy dostajecie oczopląsu od tła? Czy moje kochane cynamonowe paseczki...

Podyskutujmy...o rumorze w kościele :)

Ostatnio skacząc po różnych stronkach na facebooku w oczy wpadł mi pewien "post", "prośba", czy nawet nazwę to "żal". Posta napisała dość młoda osoba, szacuję ją osobiście na około 19-20 lat. Pozwolę sobie zacytować treść posta: "DRODZY RODZICE! Kiedy wchodzę do Kościoła, zauważam, że przychodzą rodzice z małymi dziećmi. W trakcie odprawiania mszy słyszę ich płacz, krzyk, a nawet piskliwe wrzaski na cały budynek. Wg mnie takie dzieci nie rozumieją, co się w Kościele dzieje. Również nie potrafią zachować się jak inni. Rodzice się modlą, a dziecko nagle płacze. Nawet przez to nie można zwrócić uwagi ani na Ewangelię, ani na kazania. Często matki wychodzą z pociechami, aby innym nie przeszkadzały, i więcej z nimi nie wracają. Około roczne dzieci zaczynają interesować się światem – to naturalne z ich strony. Ale, gdy są brane do Kościoła – są dręczone przez rodziców. Jest to niemal brak wyobraźni! Jak można wprowadzać takie dziecko, jak jeszcze ...

Klapsisz? Przegrywasz!

"No to już było apogeum. Dziecko wpadło w jakiś szał. Nie działają oczy, uszy, moje zdarte gardło wołało o pomstę. Ja Ci pokażę - pomyślałem. Gówniarzu Ty. Wtedy się posypały. Masz za to że nie słuchasz, jeszcze za to, że mi uciekasz, za moje wrzaski, nerwy, prośby! Słyszysz teraz gówniarzu? Mówię do Ciebie. Czemu ryczysz? Byłeś niegrzeczny, teraz nie rycz. Teraz jest kara...[...] Dawałem mu klapsy, nie pomagało, no nie pomagało czaisz? Biłem mocniej! Co z tego, skoro zaraz zapomni, nie będzie siniaków, a gówniarz się nauczy! No nie reagował...no to zbiłem mocniej..[...]" Bo wejdzie na głowę. Bo nie słucha. Bo wybiegło na ulicę/chodnik/posesję. Bo wrzeszczę a on/ona nie reaguje. Bo proszę tysiąc razy. a tak. Dam klapsa - przecież to nie bicie. Nie będzie nawet siniaka. Dam klapsa, bo inaczej nie zrozumie. Dam klapsa, bo zbyt bezstresowo wychowuję swoje dziecko. Dam klapsa, bo inaczej trafi do kryminału, będzie kradło, biło, zabijało....