12 września 2013

On your marks...get set...go!

Czym jest wyścig szczurów, jaki jest dyskomfortowy dla człowieka i co robi z ludzi nadmieniłam we wcześniejszym poście. Nie sądziłam jednak, że wszechogarniający 'rat race' muśnie me barki.
Po trzech miesiącach pracy zorientowałam się, że nie tylko ściany mają uszy, meble oczy, a ludzie po dwie osobowości. Ja zorientowałam się, że pracuję...w szczurolandzie!


Kim są szczury? 
Te szare "człowieki" tracą swoją osobowość, przyjmują firmowe barwy, podejrzliwy wzrok, cechy troszkę tropiciela kamikadze (tropi postępy innych i dąży po trupach do celu) i utożsamiają się z firmowym logo jakby to teraz od ich stylu szczurzego bycia zależało dobro firmy. Pracownik ideał prawda? Jednak czy to kolega/koleżanka ideał? Nie dla mnie.

Szczur Cię przytuli, omami, przejrzy i pokona.
Szczur Ci pomoże, doradzi i zdradzi.

Jak mało oporni ludzie zostają szczurami? Wystarczy, że zobaczą swoje wyniki pracy na tle swoich potencjalnych wrogów, wtedy ludzie skłonni do bycia szczurami korporacyjnymi szybko odłączą się od grupy podając miliony powodów.

Nie mylcie wyścigu szczurów z pracoholizmem. To nie ma nic wspólnego.

Kto wie, gdzie jest meta i co jest nagrodą? Obawiam się, że tego nie wie nikt...

Rat race trwa, a ja się przyglądam...przyglądam. . . .


7 komentarzy:

  1. Tylko nie daj się wciągnąc. To tylko praca, ma byc środkiem do osiągnięcia celu a nie celem samym w sobie. Biedni są ci ludzie-szczury, przegrywają swoje życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie myl pojęć. To, że ktoś wygląda Tobie na szczura nie znaczy, że nim jest. Są ludzie, którzy jednak patrzą tylko sobie na ręce, zajmują się swoją pracą i nie interesują ich wspólne rozmowy o przepisach na ciasto śliwkowe, którym zachwyca się reszta. Być może część pracowników ma większe aspiracje niż przygotowanie idealnej kruszonki do ciasta. To, że ktoś o takich pierdołach nie rozmawia znaczy tyle, że go to NIE INTERESUJE. Nie wszyscy potrzebują spędzać trzy/czwarte dnia w pracy na wymianie przepisów kulinarnych. Odłączanie się od tych rozmów to nic innego jak wybór nie brania udziału w bezsensownej paplaninie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm a gdzie w tekście wątek o ciastach? Dziwny ten komentarz i to bez podpisu...

      Usuń
    2. "Uderz w stół..."

      aczkolwiek nie miałam pojęcia (ani na celu), że ktoś to odbierze osobiście:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie oceniaj.

      Udawanie to moja specjalność.
      Jak tylko odechce mi się udawać osobę silną emocjonalnie, wesołą i zadowoloną z życia będzie to widać.

      Usuń
    2. Osoby silnej akurat nie udajesz - jesteś taka. To taka mała pozytywna uwaga. Śledzę Twoje posty od jakiegoś czasu i serio, dziwię się, że jednak zebrałaś siły i na co dzień nie dajesz za wiele po sobie poznać. Wiem o tym, że to ciężkie bo też to przerabiam.
      Jednak mam nadzieję, że nie będziesz szufladkować osób, które za wszelką cenę nie dostosowują się do innych bo najzwyczajniej nie mają na to ochoty.

      Usuń

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...