Przejdź do głównej zawartości

kinesiotaping nie tylko dla sportowców.

Kinesiotaping - czym jest?

Nie sposób pominąć kolorowo owiniętych sportowców podczas zmagań na boisku, macie czy w tańcu. Jeszcze niedawno sama zastanawiałam się cóż to za moda. Szczerze powiem, że wygląda efektownie i z własnego doświadczenia dodam - efektywność idzie z wyglądem w parze, jednak o tym później.
Kinezjologia - czyli ruch, oraz taping - (tape od taśmy) - odnośnie oklejania. Metoda terapeutycznego oklejania partii ciała elastycznymi plastrami cieszy się co raz większą popularnością nie tylko wśród sportowców. Popularność stosowania wzrasta wśród niemowląt oraz osób starszych.

O plastrach wspominałam już kiedyś na blogu - TUTAJ, wtedy widziałam duże postępy rehabilitacyjne Wojtka, choć mieliśmy kilka "plastrowych" przeszkód. 

Metoda ta wbrew pozorom nie jest najnowsza. Autorem tego typu rozwiązania jest japoński chiropraktyk dr Kenzo Kase, który zaczął pracę nad tym typem rehabilitacji na początku lat 70-tych. 
W kilku słowach Kinesiotaping jest metodą terapeutyczną wykorzystywaną przez wykwalifikowanych rehabilitantów, oraz osoby przeszkolone w tym zakresie. Oklejanie partii ciała elastycznymi plastrami leczy wiele schorzeń i dolegliwości. Kinesiotaping znajduje zastosowanie podczas kontuzji, przeciążeń, nadwyrężeń, jednak także szerzej można zastosować plastry podczas rehabilitacji w dziedzinie ortopedii. 

Na czym polega Kinesiotaping?


Kinesiotaping ma bardzo szerokie pole działania. Pomóc może na wiele schorzeń i absolutnie nie powinno kojarzyć się tej metody z "leczeniem homeopatycznym". Podstawowe cele tego rozwiązania polega na regulacji napięcia mięśniowego poprzez odpowiednie nałożenie plastra. Tym sposobem lekko naciąga się skórę w miejscu dolegliwości bólowej, co sprzyja regeneracji mięśni poprzez zwiększenie przestrzeni pomiędzy skórą a powięzią. Metoda leczenia dolegliwości bólowych zależy od ich umiejscowienia. Wykorzystuje się różne rodzaje cięć plastra, oraz kilka etapów naciągania. 
Metoda pomaga również w leczeniu krwiaków poprzez poprawę mikrokrążenia. Kinesiotaping może być pomocny także w leczeniu schorzeń i urazów stawowych dzięki odpowiedniej aplikacji taśmy. 


Gdybym (jako sportowiec, który często doznaje kontuzji) miała opisać działanie plastrów na moje schorzenia to porównałabym efekty do masażu. Osobiście oklejam najczęściej barki i kolana, dzięki czemu mięśnie trzymają się na swoim miejscu, oraz mogę swobodnie ćwiczyć nawet podczas rekonwalescencji. Już chwilę po obklejeniu bolącego miejsca przestaję czuć, że mam na sobie plaster. Zupełnie nie przeszkadza mi w codziennych czynnościach, wręcz pomaga trzymać moje mięśnie "razem". Jestem całkowitą zwolenniczką tego rozwiązania, bo grunt to czuć się dobrze w swoim ciele. 

Korzyści podczas użytkowania:

1. Kolory - jeśli pracujemy w poważnej firmie, gdzie nie możemy pozwolić sobie na rażący róż na plecach dostępne są odcienie, które ukryją się idealnie pod ubraniem. Jeśli nie mamy ograniczeń kolorystycznych mamy pełną swobodę do wyrażenia siebie poprzez kolor na ciele :)
2. Komfort. -przede wszystkim nie mam ograniczonych ruchów, mogę swobodnie iść do pracy, na trening i wziąć prysznic (czasem dwa), nie martwiąc się, że coś się odklei, lub zacznie nieprzyjemnie ciągnąć. Plastry dodatkowo poprawiają komfort ruchów na co dzień, kiedy oklejona kończyna jest obolała. 
3. Bezpieczeństwo dla skóry - plastry nie zawierają lateksu. Przepuszczają powietrze i wodę, są bawełniane, dlatego nie trzeba obawiać się o ewentualne efekty uboczne po zdjęciu. 
4. Poprawa jest odczuwalna niemal zaraz po aplikacji plastra.
5. Koszty - nieporównywalne z drogimi rehabilitacjami, czy też częstymi wizytami u specjalistów. 


Więcej - sklepy, centra medyczne, pomoc

Szerzej, z medycznego punktu widzenia o metodach plastrowania i efektach można poczytać na stronie https://www.tourmedica.pl/blog/jak-dziala-kinesiotaping/

Komentarze

  1. Wielu specjalistów, np. fizjoterapeuci z Centrum Terapii Falą Uderzeniową GAMED, stosują kinesiotaping jako metodę wspomagającą leczenie. Rzadko jest ona stosowana samodzielnie, natomiast bardzo często dzięki niej możliwe jest utrzymanie efektów jakie dała przeprowadzona inna terapia.

    Bardzo szerokie jest zastosowanie plastrowania dynamicznego. Obejmuje ono zarówno dolegliwości bólowe pochodzenia mięśniowego, jak i obrzęki, zaburzenia krążenia obwodowego, a także wiele innych.

    Z kinesiotaping’iem wiąże się wiele zalet. Jedną z nich jest choćby to, że działa przez cały czas naklejenia plastra. Inną jest jej nieinwazyjność oraz to, że dzięki niej możliwe jest ograniczenie (niekiedy zupełne) leków przeciwbólowych.

    Osobiście jednak, zaraz za fizjoterapeutami z Centrum GAMED, nie zalecam oklejania się na własną rękę. „Kluczem do osiągnięcia zadowalających efektów terapii jest właściwe naklejenie plastrów”- a to wymaga rzetelnej wiedzy popartego doświadczeniem.

    Fizjo GAMED www.gamed.com.pl to jedna z placówek, w których można poddać się terapii z zastosowaniem specjalnych plastrów. Na terenie Warszawy jest ich zdecydowanie więcej. Jej wybór pozostawiam Państwu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witam :)
Włączyłam moderację komentarzy - by nie umknął mi żaden z nich. Obiecuję publikować wszystkie!
Komentarze są dla mnie bardzo cenne.
Chcesz żebym poczytała co u Ciebie? - daj znać:)

Chcesz zostawić nieprzemyślany, głupi pełny zawiści komentarz? - zastanów się...

Popularne posty z tego bloga

Relaksacyjnie o obiektywiźmie

Tym razem nie o Wojtku, bo śpi .... :) Zastanawiałam się długo od czego zacząć. Złamałam poniekąd swoją zasadę i targnęłam się na prośbę o recenzję bloga. Postanowiłam opisać sama ten fakt, ponieważ ocena była co najmniej marna:) Niestety trafiłam na dość prymitywny sposób oceny i ocenianie przez pryzmat "eh oh tak widzimisię". Czy liczyłam na ochy i achy? Chyba nie. Jest to specyficzny blog, specyficzny pamiętnik i skrawek mojego życia. Na wstępie oceniająca pisze, że ocenia obiektywnie. Ma swoje kategorie, zasady...zaczyna się ciekawie. Pierwsze wrażenie 30%. Cóż, jak to piszą - dupy nie urywa. Zastanawiam się tylko jak obiektywnie można ocenić pierwsze wrażenie. Pomińmy jednak ten fakt. Pierwsze co popsuło to wrażenie to sama nazwa bloga, bo przecież nie kojarzy się z matką po przejściach wychowującą malucha. Cóż. Biorę to jako tajemniczość i zaletę - bo inne tytuły mogłyby brzmieć gorzej. Czy dostajecie oczopląsu od tła? Czy moje kochane cynamonowe paseczki...

Podyskutujmy...o rumorze w kościele :)

Ostatnio skacząc po różnych stronkach na facebooku w oczy wpadł mi pewien "post", "prośba", czy nawet nazwę to "żal". Posta napisała dość młoda osoba, szacuję ją osobiście na około 19-20 lat. Pozwolę sobie zacytować treść posta: "DRODZY RODZICE! Kiedy wchodzę do Kościoła, zauważam, że przychodzą rodzice z małymi dziećmi. W trakcie odprawiania mszy słyszę ich płacz, krzyk, a nawet piskliwe wrzaski na cały budynek. Wg mnie takie dzieci nie rozumieją, co się w Kościele dzieje. Również nie potrafią zachować się jak inni. Rodzice się modlą, a dziecko nagle płacze. Nawet przez to nie można zwrócić uwagi ani na Ewangelię, ani na kazania. Często matki wychodzą z pociechami, aby innym nie przeszkadzały, i więcej z nimi nie wracają. Około roczne dzieci zaczynają interesować się światem – to naturalne z ich strony. Ale, gdy są brane do Kościoła – są dręczone przez rodziców. Jest to niemal brak wyobraźni! Jak można wprowadzać takie dziecko, jak jeszcze ...

Klapsisz? Przegrywasz!

"No to już było apogeum. Dziecko wpadło w jakiś szał. Nie działają oczy, uszy, moje zdarte gardło wołało o pomstę. Ja Ci pokażę - pomyślałem. Gówniarzu Ty. Wtedy się posypały. Masz za to że nie słuchasz, jeszcze za to, że mi uciekasz, za moje wrzaski, nerwy, prośby! Słyszysz teraz gówniarzu? Mówię do Ciebie. Czemu ryczysz? Byłeś niegrzeczny, teraz nie rycz. Teraz jest kara...[...] Dawałem mu klapsy, nie pomagało, no nie pomagało czaisz? Biłem mocniej! Co z tego, skoro zaraz zapomni, nie będzie siniaków, a gówniarz się nauczy! No nie reagował...no to zbiłem mocniej..[...]" Bo wejdzie na głowę. Bo nie słucha. Bo wybiegło na ulicę/chodnik/posesję. Bo wrzeszczę a on/ona nie reaguje. Bo proszę tysiąc razy. a tak. Dam klapsa - przecież to nie bicie. Nie będzie nawet siniaka. Dam klapsa, bo inaczej nie zrozumie. Dam klapsa, bo zbyt bezstresowo wychowuję swoje dziecko. Dam klapsa, bo inaczej trafi do kryminału, będzie kradło, biło, zabijało....